Jak dzięki kieszonkowemu nauczyć dziecko gospodarowania pieniędzmi?

#dobrynawyk – ucz dziecko podstaw zarządzania finansami

14.12.2016

Na początek mam dla Ciebie małe zadanie. Zamknij na chwilę oczy, przenieś się w myślach do czasów szkolnych i spróbuj sobie przypomnieć cokolwiek, co dotyczyłoby edukacji finansowej. Jeśli w głowie masz pustkę, to nie musisz się przejmować – to nie skleroza. O gospodarowaniu pieniędzmi w polskich szkołach po prostu się nie mówi.

 

Z tego, że nie jest to sytuacja zdrowa, Polacy coraz lepiej zdają sobie z tego sprawę. Skąd to przekonanie? Coraz częściej na własną rękę szukamy informacji dotyczących finansów, serwisy i blogi poświęcone edukacji w tym zakresie notują setki tysięcy odwiedzin miesięcznie, pieniądze przestają także być tematem wstydliwym i zakazanym. Poniższy wykres obrazuje zainteresowanie hasłem „finanse osobiste” i obejmuje dane od roku 2010. Widać nieduży, ale – co pocieszające – regularny wzrost:

Jak dzięki kieszonkowemu nauczyć dziecko gospodarowania pieniędzmi? NN TFI

Źródło: Google Trends

 

Rola rodzica w edukacji finansowej dzieci

To skłania mnie do kolejnego wniosku – chcemy uczyć się o gospodarowaniu pieniędzmi we własnym zakresie, jeśli nasi rodzice również nie przekazali nam niezbędnych podstaw. Powoli uczymy się odkładania gotówki na „czarną godzinę”, systematycznie zmieniają się też nastroje społeczne. Widać to na podstawie badania przeprowadzonego w pierwszym kwartale 2016 roku. Tak zwany „wskaźnik optymizmu inwestycyjnego” w marcu 2016 roku wyniósł minus 4, zaś jeszcze w styczniu było to minus 9 (w skali od minus 100 do 100 – źródło). I choć wynik jest lepszy o 5 punktów, to myślę, że daleko nam jeszcze do krajów bardziej świadomych. Optymizmem napawa jednak fakt, że zaczynamy patrzeć w odpowiednią stronę i coraz chętniej obracamy zgromadzonym kapitałem.

Wskaźnik optymizmu inwestycyjnego określany jest w oparciu o badanie przeprowadzone przez Instytut ARC Rynek i Opinia na zlecenie Izby Zarządzającymi Funduszami i Aktywami. Obliczony został na podstawie rozkładu odpowiedzi na pytanie „Czy w Pana/Pani opinii obecnie jest dobry czy zły moment na inwestowanie?”. Wynik jest różnicą pomiędzy sumą odpowiedzi pozytywnych i negatywnych i przyjmuje wartość od -100 (krańcowo negatywne nastawienie do inwestycji) do +100 (krańcowo pozytywne nastawienie do inwestycji). Badanie przeprowadza się na grupie minimum 400 osób w wieku 30-64 lata, które w dowolny sposób oszczędzają lub inwestują pieniądze.

Wróćmy jednak do edukacji finansowej – to, czego brakowało niektórym z nas, możemy sami naprawić jako rodzice. Przecież „czym skorupka za młodu”, prawda? Dzisiaj opowiem Ci jak – wykorzystując kieszonkowe – uczyć dziecka zaradności finansowej oraz szacunku do pieniędzy. Co ciekawe, w badaniu przeprowadzonym przez Fundację Kronenberga 35% respondentów deklarowało, że daje swoim pociechom kieszonkowe. Oznacza to, że aż 65% naszych rodaków rezygnuje z możliwości edukacyjnych, jakie daje ta forma finansowania!

Kieszonkowe to pierwszy krok do tego, aby zaszczepić w dziecku poczucie, że pieniądze są ważne.

 

Po pierwsze: bądź wzorem dla swojego dziecka

Pamiętaj, że to Ty jesteś dla swojego dziecka punktem odniesienia. Jeśli bezrefleksyjnie zgadzasz się spełniać każdą jego zachciankę, wykształcasz w nim poczucie, że wszystko może mieć od razu, bez względu na koszty. W ten sposób zrobisz mu krzywdę. Osoba wychowana w przekonaniu, że z kosztami nie trzeba się liczyć, może mieć spory problem z organizacją finansów w życiu dorosłym. W wielu przypadkach takie problemy kończą się nierozsądnym korzystaniem z kart kredytowych, braniem pożyczek i zaciąganiem kredytów, co jest najprostszą drogą, aby wpaść w spiralę zadłużenia.

Dlatego edukację finansową zacznij jeszcze przed pierwszym kieszonkowym. Organizuj dziecku zabawy, w których pojawia się element wymiany pieniężno-towarowej (najprostszym przykładem jest tutaj zabawa w sklep). Dzięki temu nauczysz go podstawowych zasad, którymi rządzi się rynek, a także przygotujesz je na otrzymanie pierwszych pieniędzy.

 

Po drugie: nie dawaj kieszonkowego zbyt wcześnie

Kiedy zacząć dawać dziecku kieszonkowe – to jedno z ważniejszych pytań, jakie musisz sobie zadać. Według moich obserwacji warto to zrobić na początku szkoły podstawowej. Wtedy kilkulatek potrafi już sprawnie liczyć, orientuje się też, jaka jest wartość poszczególnych monet i banknotów. To, czego jednak nie potrafi, to myśleć perspektywicznie. Dlatego w tym przypadku lepiej sprawdzi się kieszonkowe otrzymywane co tydzień.

Dlaczego? Dzięki mniejszym sumom pieniędzy, ale wypłacanym częściej, nauczy się znanej prawdy o życiu: jeśli dziecko wyda wszystko, co ma, to do następnej „wypłaty” będzie miało mniej pieniędzy na swoje przyjemności. Pamiętaj tutaj o konsekwencji – kieszonkowe dawaj zawsze tego samego dnia, ale jeśli już nazajutrz dziecko będzie bez grosza, nie ulegaj namowom i prośbom o więcej. Lepiej, aby pociecha nauczyła się, co oznacza brak pieniędzy w ściśle kontrolowanych, przyjaznych warunkach, niż wtedy, kiedy będzie się próbowała usamodzielnić i miesięczne wynagrodzenie wyda na dwa tygodnie przed kolejnym przelewem od pracodawcy.

Uwaga! W edukacji finansowej powinni uczestniczyć nie tylko rodzice. O swoich planach opowiedz dziadkom, chrzestnym, wujkom i ciociom – niech każdy zdaje sobie sprawę, że w ten sposób wykształcasz w dziecku potrzebne umiejętności.

 

Po trzecie: dopasuj wysokość kieszonkowego do potrzeb dziecka

Wraz z wiekiem potrzeby dziecka rosną – ten kolejny truizm powinien znaleźć odzwierciedlenie w wysokości kieszonkowego. Motywacji, które pojawiają się z czasem, może być kilka – częstsze wyjścia ze znajomymi, wyjazdy, hobby czy… dotychczasowe, rozsądne podejście do kwestii wydawanych pieniędzy:)

Jednak pierwszym krokiem – jeszcze zanim oświadczysz dziecku, że kieszonkowe się zwiększy – musi być szczera rozmowa. Dziecko w wieku gimnazjalnym czy licealnym powinno być już na tyle świadome swoich potrzeb, żeby je móc zdefiniować. Jeśli nie potrafi uzasadnić, dlaczego powinno dostawać więcej pieniędzy, to znaczy, że odpowiedni moment na „podwyżkę” jeszcze nie nadszedł.

 

Po czwarte: wraz z dzieckiem spisuj wydatki

Prowadzenie ewidencji finansowej oraz planowanie wydatków na podstawie wcześniej poniesionych kosztów to elementarz sztuki zarządzania pieniędzmi. Nie jest to łatwe, bo wymaga wyrobienia pewnych nawyków. Jednak to, co niektórych z nas może przerastać, paradoksalnie dla dzieci może się okazać całkiem przyjemną zabawą.

Istnieje szereg aplikacji (np. Mój Budżet, Moje Finanse, Keep), które pozwalają spisywać wydatki. Dzięki nim można w łatwy sposób natychmiast wprowadzić w system wydaną kwotę i mieć kontrolę nad budżetem. Mechanizm ten łatwiej zaszczepić, kiedy dziecko wydaje pieniądze głównie na przyjemności – zabawki, gry, gadżety czy akcesoria. Sprawa komplikuje się na dalszych etapach życia. Czynsz, media, jedzenie, benzyna, podróże… kategorii jest mnóstwo, ale jeśli młody człowiek odpowiednio wcześnie zacznie spisywać wydatki z kilku podstawowych kategorii, to włączenie kolejnych przyjdzie mu bardzo łatwo.

To jest także etap wyciągania wniosków. Raz na jakiś czas (np. raz na pół roku) przeprowadź z dzieckiem ewidencję wydatków. Bez oceniania, bez negatywnych emocji – pochylcie się wspólnie nad zapiskami, a następnie zapytaj, czy z perspektywy czasu pociecha dalej uważa, że każdy z tych zakupów był konieczny. Wnioski przyjdą same i przy kolejnej zachciance dziecko dwa razy zastanowi się, czy na pewno warto wydać pieniądze na ten konkretny cel.

Wciąż też pamiętaj, że dziecko wzoruje się na rodzicach. Jeśli w Twoim domu prowadzony jest budżet domowy (którego integralną częścią jest rejestr wydatków), to dla pociechy będzie to naturalny proces.

 

Po piąte: naucz dziecko konsekwencji związanych z pożyczaniem pieniędzy

Dziecko musi wiedzieć, że instytucje finansowe mogą mu udzielić wsparcia finansowego, ale oczywiście nie za darmo. Na wczesnym etapie edukacji finansowej możesz udzielić dziecku niewielkiej pożyczki. Uważaj jednak, aby nie przedobrzyć – musi ono być w stanie spłacić całość swojego zadłużenia z kieszonkowego, które otrzymuje.

Tutaj mała uwaga: jak ognia unikaj umarzania długów. Wykształci to w dziecku poczucie, że pieniądze może pożyczać bez żadnych konsekwencji. Tymczasem produkty finansowe, takie jak np. karty kredytowe, dają poczucie złudnej wolności. Młody człowiek musi wiedzieć, że pożyczone pieniądze musi spłacić. W przeciwnym razie niefrasobliwe podejście może kiedyś poskutkować poważnymi tarapatami.

 

Po szóste: naucz dziecko oszczędzać

Oszczędzanie pieniędzy nie wiąże się z odmawianiem sobie małych przyjemności czy też kurczowym zaciskaniem pasa. Oczywiście, w pewnych sytuacjach jest to nieuniknione, jednak racjonalne oszczędzanie polega na odpowiednim gospodarowaniu pieniędzmi. Jedną z najbardziej przystępnych metod odkładania gotówki jest oszczędzanie 10% z każdego przychodu. I ważne, aby robić to od razu, nie pozwalać pieniądzom się – jak to popularnie nazywamy – rozejść.

Taki nawyk zaprocentuje w przyszłości, kiedy dziecko automatycznie będzie planować budżet, wliczając weń kwotę przeznaczaną na oszczędność, z czasem systematycznie ją zwiększając (zakładając, że jej przychód również będzie rosnąć).

Pamiętaj także, aby nakłonić dziecko do wytyczenia celu oszczędzania – w przeciwnym razie motywacja może ulecieć, a priorytety ulegną całkowitej zmianie.

 

Po siódme: nagradzaj za małe sukcesy

Twoje dziecko postanowiło, że oszczędzi na nowy komputer. Oceniasz, że z kieszonkowego, które dostaje, wcale nie będzie to łatwe. Tymczasem po paru miesiącach pociecha przychodzi do Ciebie z uzbieraną sumą i pyta, kiedy możecie jechać dokonać zakupu.

Po pierwsze, należeć Ci się będą gratulacje:) Osiągnąłeś swój cel – Twoje dziecko zaczyna racjonalnie gospodarować finansami, zna wartość pieniędzy, potrafi je odkładać. To czas na nagrodę – jej kształt zależy od Ciebie. Pamiętaj jednak, żeby nie stało się to regułą. Jasno określ zasady, na podstawie których zdecydowałeś się np. dołożyć do większego zakupu. Wyjaśnij, że w prawdziwym życiu takie sytuacje nie mają miejsca. Ale niech w tym konkretnym momencie Twoje dziecko czuje się wyróżnione i docenione. Pamiętaj, że pozytywna motywacja czyni cuda!

 

Po ósme: rozmawiaj z dzieckiem o finansach

Mamy niestety pewne kulturowe ograniczenie: wielu z nas pewnie od najmłodszych lat słyszało, że „dżentelmeni o pieniądzach nie rozmawiają”. To wierutna bzdura, która z osobistych finansów robi temat tabu. Takie podejście daje zgubne poczucie, że nieroztropność finansową łatwo zatuszować, ponieważ nikt i tak o to nie zapyta.

W większości polskich gospodarstw domowych o finansach rozmawia się w przypadku większych wydatków: komputer, rower czy telewizor wzbudzają w rodzicach poczucie, że zanim zgodzą się na zakup, muszą uświadomić dziecku wagę wydatku. Jednak takie rozmowy warto przeprowadzać o wiele częściej. Michał Szafrański sugeruje np., żeby z całą rodziną konsultować budżet domowy. Zresztą to okazja nie tylko do rozmowy, ale także namacalnego pokazania, jak tworzyć takie zestawienie co miesiąc. Daje też dzieciom poczucie, że uczestniczą w finansowym życiu swojej rodziny.

 

Tak naprawdę edukacja finansowa dzieci nie jest trudna – ale wymaga konsekwencji i właściwego podejścia. Realizując rady zawarte w powyższych 8 punktach zaszczepisz w dziecku niezbędne podstawy, które nauczą je odpowiednio gospodarować finansami. Powodzenia!

Marcin Szortyka

Kamil Polny

Autor bloga Tata w pracy

O tacie w pracy być może już słyszeliście. Kamil jest 30-letnim mężczyzną, który doskonale zagospodarował niszę w polskim internecie i zaczął opowiadać o swoich perypetiach.

facebook Instagram