Kupuj taniej – tylko w jaki sposób?

#dobrynawyk – szukaj tańszych zamienników ulubionych produktów

02.02.2017

Sposobów na zmniejszenie wydatków jest sporo, a o niektórych na pewno wiesz lub przynajmniej słyszałeś. Jednym z nich, któremu poświęcę dzisiejszy wpis, jest rozwaga na zakupach. Tanie zakupy to od wielu lat również mój cel, a zostałem do niego zainspirowany przez Marię, moją wieloletnią koleżankę. 

 

Marię poznałem jeszcze za czasów studenckich. Wiadomo, jak to na studiach, o finansach myśli się w kategoriach „byle starczyło”. I faktycznie, żyliśmy z miesiąca na miesiąc, choć Maria zawsze miała nieco bardziej komfortową sytuację i bynajmniej nie dlatego, że dysponowała większą gotówką. Podczas gdy ja kupowałem markowy jogurt naturalny umieszczony na wysokości mojego wzroku, Maria szukała tego samego produktu, ale z inną etykietą, który stał niżej (w supermarketach na linii wzroku stoją produkty, na których sklep ma największą marżę). Kiedy ja, trochę z lenistwa, a trochę z braku czasu jadłem na mieście, Maria zawsze miała własnoręcznie przygotowany obiad. Kiedy ja… a zresztą, chyba już wiesz o co chodzi;)

Pomyślałem zatem, że oddam głos Marii – w końcu kto lepiej opowie o jej koniku, niż Ona sama?

 

Jak redukować koszty dzięki tańszym zakupom?

Cześć! Jak już wspomniał Kamil, mam na imię Maria. Obecnie jestem szczęśliwą mężatką i matką dwójki dzieci (obaj to chłopcy), a czasy studenckie, wyżej w skrócie opisane, wspominam z rozrzewnieniem.

Ale przejdźmy do sedna. W przeciętnym polskim gospodarstwie w roku 2015 niemal ¼ całego budżetu była przeznaczana na żywność i napoje bezalkoholowe (dokładnie 24%, według raportu GUS Sytuacja gospodarstw domowych w 2015). Jest to naturalnie wartość uśredniona, zależna od liczby osób partycypujących w budżecie oraz – co jasne – jego wysokości. Jak wynika z moich doświadczeń, jest to wartość optymalna, aczkolwiek łatwo ją jeszcze zredukować – rozsądnie podchodząc do kwestii robienia zakupów.

Ale dość wstępów, przejdźmy do konkretów. W jaki sposób robić zakupy, zresztą nie tylko spożywcze, żeby redukować wydatki? Oto kilka porad:

1.Lista zakupów. Wiem, że to banał. Wiem, że ta rada znajduje się w każdym poradniku. Ale czy kiedyś myślałeś, dlaczego tak jest? Tak, znasz odpowiedź – bo to działa! Kiedy jeszcze nie wyrobiłam w sobie tego nawyku, każde wyjście na zakupy „w ciemno” oznaczało domyślanie się, co jest w domu, czego nie ma, a na sam koniec i tak okazywało się, że czegoś zapomniałam. A to chusteczek higienicznych, a to pasty do zębów. Na drugi dzień jechałam po brakujące produkty, kupując przy okazji kilka innych, w mojej ocenie przydatnych. Nie dość, że to strata czasu, to jeszcze wydajesz pieniądze na kolejne produkty.

Działa to też w drugą stronę – przecież łatwo zapomnieć o kawałku kurczaka, który zamroziłeś miesiąc temu. Na zakupach kupujesz więc świeżego, by po powrocie odkryć, że przecież miałeś porcje obiadową pod ręką.

Każdorazowe tworzenie listy zakupów pozwoli wyeliminować zbędne zakupy. Nie będziesz się zastanawiać „czy coś jeszcze, co to ja miałem…”. To prowadzi do kolejnej zalety – oszczędności czasu. Tak, to zasób, który rzadko bierzemy pod uwagę w kontekście myślenia o oszczędzaniu. A przecież to jedna z niewielu rzeczy, których nie da się kupić. Pamiętaj o tym!

2.Nie kupuj wyłącznie markowych produktów. To jedna z tych kwestii, o których wspomniał na początku Kamil. Nigdy nie miałam w sobie przeświadczenia, że markowe = lepsze. Być może dlatego bez oporów do tej pory sięgam po produkty marek własnych różnego rodzaju marketów spożywczych. Oczywiście nigdy nie robię tego „w ciemno” – najpierw uważnie czytam skład a dopiero później podejmuję decyzję zakupową.

Co ciekawe, w niektórych przypadkach produkty spożywcze zjeżdżające z jednej taśmy produkcyjnej pakowane są do dwóch różnych opakowań – tym z logo znanego producenta i z etykietą marki własnej sklepu. Rzecz jasna produkt w tym drugim przypadku jest tańszy. I nawet niech różnica będzie minimalna – przy zakupie 100 takich produktów w ciągu roku nagle się okazuje, że ta różnica pokrywa jedne duże zakupy. Wciąż uważasz, że nie warto się gimnastykować dla kilkudziesięciu groszy? ;)

Oczywiście jest to kwestia, do której należy podejść z ogromną rozwagą. Wyznaję zasadę, że chytry traci dwa razy, nauczona zresztą doświadczeniem. Oto krótka historia:

Kompletowałam kiedyś sprzęt narciarski. Wiadomo, nie jest to łatwa sprawa, a fundusze były ograniczone. Kiedy przyszło do zakupu rękawiczek, miałam dwie opcje: albo porządne, markowe, kosztujące 250 zł, albo przyzwoite za 100 zł. Wybrałam wariant drugi. Po jednym dniu na stoku, kiedy było wilgotno i zimno a palce mi prawie odmarzły, pojechałam do sklepu i wydałam kolejne 250 zł na porządny produkt. Tak zamiast jednorazowo wydać 250 zł, wydałam 350 zł. Ta historia nauczyła mnie, że czasami lepiej zapłacić więcej i mieć święty spokój. Tym sposobem jedna kurtka narciarska towarzyszy mi na stoku już od 10 lat!

3.Na zakupy idź z gotówką. Ten punkt doskonale łączy się z punktem 1. Jeśli widzisz przed sobą listę zakupów to jesteś w stanie oszacować, ile wydasz przy kasie. Wtedy wyjmij z portfela kartę płatniczą, kredytową i każdą inną.

Ograniczenia, które na siebie w tym momencie nałożysz sprawią, że nie kupisz ani jednej zbędnej rzeczy, ponieważ po prostu nie będziesz mieć takiej możliwości. To doskonały sposób dla tych, którzy nie potrafią kontrolować swoich wydatków.

4.Przed zakupami zjedz dobry posiłek. Nie, wcale nie chodzi o to, że z pełnym żołądkiem zakupy stają się przyjemniejsze. Kiedy doskwiera Ci głód, to impulsywnie kupujesz więcej, bo wszystko wydaje się takie apetyczne. Ponadto do koszyka wkładasz więcej niż potrzebujesz. Dlatego gorąco zachęcam Cię, żeby zakupów nie robić „na głodniaka”.

5.Urozmaicaj jadłospis. Raz, że to zdrowe, więc zaoszczędzisz na lekarzach;) Druga, z naszego punktu istotniejsza kwestia to taka, że najdroższym składnikiem w wielu przypadkach są ryby lub mięso, czyli „sedno” dania. Czy to najtańszy drób, czy nieco droższa wieprzowina, czy jeszcze droższa wołowina – czasami można sobie poradzić bez tych składników.

Internet jest pełen przepisów i inspiracji na dania bez mięsa. Jeśli faktycznie zależy Ci na ograniczeniu wydatków, zafunduj sobie i swojej rodzinie wegetariański tydzień a później porównaj, ile wydałeś w porównaniu do analogicznego tygodnia w miesiącu poprzednim.

6.Rób zakupy przez internet. Nie tylko jeśli chodzi o tekstylia, ponieważ w tej kwestii świadomość jest już spora. Ale czy wiesz, że przez internet można robić także pełnoprawne zakupy spożywcze?

Wiele marketów oferuje darmowy dowóz pod warunkiem zamówienia produktów na określną kwotę. Wystarczy, że poświęcisz kwadrans na „przeklikanie” się po stronie i wybierzesz to, co akurat jest Ci potrzebne. Dzięki temu ominie Cię konieczność zajeżdżania do sklepu, szukania miejsca parkingowego, krążenia po sklepie i stania w kolejce do kasy. Pamiętasz jeszcze, co mówiłam o oszczędzaniu czasu?

To też dobra sposobność, żeby kupić produkty o długim okresie przydatności do spożycia. Zawsze w kuchni mam pod ręką makaron, kaszę, ryż czy pomidory w puszcze, dzięki czemu mogę uprawiać swoisty „recykling kuchenny” i z resztek rosołu zrobić… pomidorową z ryżem.

7.Promocje. Tak, to jeden z moich ulubionych tematów. Wystarczy dobra aplikacja agregująca promocje w różnych sklepach, żeby być na bieżąco. Wtedy przed zakupami wystarczy zerknąć, gdzie jest coś, co Cię interesuje i… nie jechać „w ciemno”.

To inna, ale równie istotna kwestia – jeśli zobaczysz, że w markecie na drugim końcu miasta jest produkt o 10% tańszy niż w sklepie, do którego masz o wiele bliżej zastanów się, czy różnica w cenie nie zostanie zniwelowana kosztem dojazdu. To częsty błąd początkujących i sama parę razy się na tym kiedyś złapałam.

8.Zakupy grupowe. Tutaj na chwilę odejdziemy od tematów stricte spożywczych. Każdy od czasu do czasu kupuje komuś prezent. Czy jest to coś materialnego, czy wolisz podarować komuś „przeżycie” (jak np. popularne ostatnio skoki ze spadochronem), zajrzyj na strony oferujące zakupy grupowe.

Są tam oferty czasami o połowę tańsze niż w sprzedaży detalicznej. W przypadku wielu już okazji właśnie w ten sposób kupiłam prezent.

9.Sprawdzaj paragon. Mylić się jest rzeczą ludzką. Nikogo nie oskarżam o nieszczere intencje, ale kasując dziennie z tysiąc produktów można popełnić pomyłkę. Dlatego zawsze, zanim na dobre odejdę od kasy, sprawdzam paragon.

Czasami różnice są marginalne, ponieważ zamiast cebuli białej skasowana została cebula czerwona. Ale jeśli już na przykład zamiast 3 past do zębów na paragonie pojawią się 4, to różnica zaczyna być zauważalna. Dlatego zachęcam do każdorazowego sprawdzania paragonów przed wyjściem ze sklepu.

10.Zaprzyjaźnij się z second-handami. Wiecie, ile świetnych rzeczy wisi w popularnych „lumpeksach”? Szacuję, że około połowy mojej szafy to ubrania, które dorwałam w takich właśnie miejscach.

Chyba w każdym mieście czy miasteczku znajduje się po kilka takich miejsc. Daj im szansę – ja zrobiłam to kilka lat temu i nie żałuję. Zresztą często kupuję tam również odzież dla pozostałych członków mojej rodziny.

11.Korzystaj z możliwości podzielenia się kosztem. Najprostszy przykład takiego sharing economy to przejazdy autem. Każdy zna chyba popularną aplikację, która „paruje” kierowców i pasażerów. Sama dość często poruszam się pomiędzy różnymi miastami i w zeszłym roku z ciekawości porównałam koszty dojazdów w okresach przed korzystaniem z aplikacji i w trakcie. Biorąc pod uwagę ten sam czas i mniej więcej tę samą liczbę zrobionych kilometrów zaoszczędziłam aż 40%! Jeżdżąc dokładnie tymi samymi trasami i w ten sam sposób. A to już są naprawdę duże sumy.

I to tyle ode mnie. Cieszę się, że Kamil pozwolił mi podzielić się tymi radami. Liczę, że wprowadzenie w życie przynajmniej kilku z nich sprawi, że w Twoim portfelu będzie więcej pieniędzy. Powodzenia!

Marcin Szortyka

Kamil Polny

Autor bloga Tata w pracy

O tacie w pracy być może już słyszeliście. Kamil jest 30-letnim mężczyzną, który doskonale zagospodarował niszę w polskim internecie i zaczął opowiadać o swoich perypetiach.

facebook Instagram