<iframe src="//www.googletagmanager.com/ns.html?id=GTM-TK4BMS" height="0" width="0" style="display:none;visibility:hidden"> Cotygodniowy Flash Rynkowy #120 | Finanse po godzinach | NN Investment Partners
NN TFI Investment Partners
Notowania
 

Cotygodniowy Flash Rynkowy #120

Posłuchaj odcinek


Inne platformy:

Finanse po Godzinach SpotifyFinanse po Godzinach Soundcloud Słuchaj w Podcastach Google Finanse po Godzinach Spotify

 

Transkrypcja:

Dzień dobry, z tej strony Wojciech Kiermacz z NN Investment Partners TFI. Zapraszam na Cotygodniowy Flash Rynkowy.

 

A w nim:

  • Inflacja teraz i możliwa recesja za rogiem – tym żyją teraz rynki
  • Jak wygląda sytuacja na polskich obligacjach i co dalej z funduszami?
  • Czy surowce może czekać powtórka z lat 70. ubiegłego wieku?

 

Zaczynamy!

Jeśli potraktować globalne rynki jak taneczny parkiet to inflacja i recesja tańczyłyby na nim ogniste tango przyciągając całą uwagę widowni. Bo faktycznie jest tak, że teraz inwestorzy żyją dwoma tematami – wysoką inflacją tu i teraz oraz obawami o nadchodzącą recesję.

 

Z czym walczyć najpierw?

Jeśli z inflacją, to należałoby podwyższać stopy procentowe. Jeśli z recesją, to wręcz przeciwnie. Ten swoisty tragiczny konflikt prawdopodobnie spędza sen z powiek wielu bankierom w bankach centralnych.

 

Rada Polityki Pieniężnej znów podwyższyła stopy procentowe

Na przykład, w czwartek Rada Polityki Pieniężnej podwyższyła stopy procentowe 10 raz z rzędu o 50 punktów bazowych, do w sumie 6,5%. Patrząc na szczególnie wysoki poziom inflacji w Polsce i na ruchy innych państw w regionie, rynek spodziewał się jednak odważniejszej podwyżki o co najmniej 75 punktów bazowych. Czy to oznacza, że RPP martwi się o nadchodzące mocne wyhamowanie wzrostu albo nawet o recesję?

 

Z kolei amerykański Fed z przytupem rozpoczął cykl podwyżek stóp w marcu, jednak coraz więcej analityków jest zdania, że w przyszłym roku może albo się zatrzymać albo wręcz zacząć obcinać stopy procentowe właśnie w obawie przed nadmiernym zmrożeniem gospodarki.

 

Gdzie skończą stopy procentowe? Co dalej z obligacjami?

W tym miejscu, również w kontekście działań RPP, warto zwrócić uwagę na wycenę polskich obligacji skarbowych. Po ostatniej wyprzedaży rentowności obligacji znajdują się na relatywnie wysokich poziomach. Atrakcyjne oprocentowanie względem rynków rozwiniętych czy nawet rozwijających się, może oznaczać większe zainteresowanie ze strony inwestorów zagranicznych. Cykl podwyżek stóp wyceniony jest obecnie na nieco ponad 8% do końca roku. To oznacza, że RPP musiałaby podnosić stopy powyżej tego poziomu, aby zaskoczyć negatywnie uczestników rynku i istotnie wpłynąć na wyceny obligacji. Dostępne statystyki podpowiadają również, że zarówno duzi inwestorzy zagraniczni, jak i krajowi indywidualni, niedoważają naszych papierów. Na wyprzedanym rynku często stanowi to wsparcie do co najmniej korekcyjnych spadków rentowności, a więc wzrostu cen obligacji.

 

Co dalej z funduszami dłużnymi?

Dla funduszy inwestycyjnych jest to o tyle korzystna sytuacja, że znacznie częściej niż inwestor indywidualny zarabiają na zmianach cen obligacji. Zmniejszające się tempo aktywności gospodarczej i potencjalna stabilizacja inflacji będą dla RPP motywacją do ostrożniejszych działań po posiedzeniu w lipcu. Wraz z pogarszaniem się danych makroekonomicznych ceny obligacji mają szansę na stabilizację, a być może nawet na wzrosty, co fundusze mogą w przyszłości wykorzystać do generowania zysku.

 

Choć czas na fundusze o długiej duracji (czyli parametrze wrażliwości obligacji na zmiany stóp procentowych) prawdopodobnie dopiero nadejdzie, to uwagę zwracają obecnie fundusze papierów krótkoterminowych, czyli takich które inwestują w obligacje o krótkim terminie do wykupu. Wysokie rentowności portfeli, w tym naszych NN Konserwatywny, NN (L) Konserwatywny Plus i NN (L) Obligacji Korporacyjnych zachęcają do tego, aby wykorzystać zbliżający się punkt zwrotny w trendzie rosnących dochodowości do budowy własnego koszyka inwestycyjnego.

 

Zwłaszcza, że portfele tych funduszy w znacznym stopniu składają się z instrumentów zmiennokuponowych. Te w mniejszym stopniu podlegają wahaniom cen przy zmianach stóp procentowych, zaś korzystają teraz z najwyższych od 20 lat stawek WIBOR. Z kolei jeśli chodzi o część portfela o stałym oprocentowaniu, rentowności polskich obligacji dotarły na wieloletnie maksima. Nawet jeżeli stopy procentowe NBP jeszcze wzrosną, to przestrzeń do podwyżek jest już relatywnie niewielka, a spadek cen wynikły z tych podwyżek zostanie z nadwyżką zrekompensowany wysokimi odsetkami.

 

Rynek surowców w pierwszym półroczu

Zmieniamy temat. Od początku 2022 roku do 7 lipca indeks surowców Bloomberg Commodity wzrósł o ok. 16%, podczas gdy w tym samym czasie najważniejsze indeksy akcji zniżkowały o ok. 20%, a do tego mocno rosły rentowności (a więc spadały ceny) obligacji.

 

Czerwiec i początek lipca upłynął jednak pod znakiem mocnej, prawie 20-proc. korekty na wspomnianym indeksie surowców. Jego notowania są bardzo mocno powiązane z notowaniami naszego funduszu NN (L) Indeks Surowców. To dlatego również ten fundusz notował ujemne stopy zwrotu w ostatnich kilku tygodniach.

 

W skład wspomnianego indeksu Bloomberga i naszego funduszu wchodzą różnorodne surowce i towary.

  1. Surowce energetyczne (ropa naftowa, gaz ziemny, olej napędowy),
  2. Zboża (soja, kukurydza, pszenica),
  3. Metale szlachetne (złoto, srebro),
  4. Metale przemysłowe (miedź, aluminium, cynk, nikiel),
  5. Surowce miękkie (cukier, kawa, bawełna),
  6. Żywy inwentarz (bydło, trzoda chlewna).

 

Korekta na rynku surowców. Z czego wynikała?

Ostatnia mocna korekta w notowaniach indeksu surowców wynikała głównie z dużego spadku ropy (tj. o prawie 20% od czerwcowego szczytu) oraz gazu na giełdzie amerykańskiej (o prawie 40%). Dodatkowo, spadały ceny zbóż oraz metali przemysłowych. One także osunęły się o ok. jedną piątą w ciągu miesiąca. Pozostała część indeksu (metale szlachetne, surowce miękkie oraz żywy inwentarz) również zanotowała spadki, ale o mniejszej skali.

 

Dlaczego tak się stało i co dalej z surowcami?

Znów wracamy do tematu obaw o nadchodzącą recesję. Jeśli faktycznie ona czai się za rogiem, to należy oczekiwać spadku popytu, w tym tego na surowce. To właśnie te obawy spowodowały mocną przecenę na tym rynku.

 

Metale przemysłowe

Część z nich ma na pewno swoje mocne uzasadnienie. Recesja najbardziej dotkliwie wpłynęłaby na metale przemysłowe (które stanowią około 15% indeksu). To one są najbardziej wrażliwe na spadek popytu.

 

Z drugiej strony zapasy metali przemysłowych są wciąż bardzo niskie, co w przypadku rozruszania gospodarki chińskiej po zniesieniu covidowych restrykcji może przynieść wzrosty ich cen. Pod warunkiem, że popyt w pozostałej części świata nie tąpnie jeszcze mocniej.

 

Surowce energetyczne

Obiecująco w kolejnych okresach wyglądają jednak perspektywy dla surowców energetycznych, które stanowią największy komponent indeksu i funduszu (ok. 30%). Szeroko pojęty sektor energetyczny przez ostatnie lata zmagał się z bardzo niskimi inwestycjami (przez presję polityczną i środowiskową, przez inwestycje w inne, odnawialne źródła energii itd.). Skutek jest taki, że w obecnej chwili nie można zwiększyć mocy produkcyjnych szybko i łatwo.

 

Dodatkowo, plany rządów dotyczące nakładania na spółki energetyczne dodatkowego podatku od zysków nadzwyczajnych nie będą zachęcały tychże do zwiększania produkcji. To w obliczu dodatkowego popytu na ropę i gaz w Europie, po odejściu od surowców pochodzących z Rosji, prawdopodobnie doprowadzi do strukturalnego ich braku.

 

Obecnie nie widać spadku popytu na ropę w formie fizycznej na światowych rynkach, a państwa OPEC mają problem ze zwiększeniem produkcji. Patrząc również na udział energii w kosztach konsumentów, to jest on niższy, niż w 2008 r. To sugeruje, że możemy nie mieć do czynienia z gwałtownym spadkiem popytu, który wystąpił w tamtym okresie.

 

Towary rolne

Zachowanie się cen zbóż, które również stanowią istotny komponent indeksu surowców (ok. 23%) będzie zależał w dużej mierze od czynników politycznych (niewiadomą jest poziom eksportu zbóż z Ukrainy) oraz pogodowych. Biorąc jednak pod uwagę, że rosnąca cena gazu podwyższa koszty producentów nawozów, to widać przesłanki ku wzrostowi cen zbóż.

 

Obecna sytuacja na świecie przypomina tę z lat 70. XX wieku, kiedy inflacja była wysoka, a surowce były najmocniejszą klasą aktywów. Wydaje się, że historia i tym razem może się powtórzyć.

 

To tyle na dziś, do usłyszenia za tydzień.

11.07.2022