<iframe src="//www.googletagmanager.com/ns.html?id=GTM-TK4BMS" height="0" width="0" style="display:none;visibility:hidden"> PODCAST #1: Inwestycje, które zmieniają świat
NN TFI Investment Partners
Notowania
 

PODCAST #1: Inwestycje, które zmieniają świat na lepsze

Posłuchaj odcinek


 

Inne platformy:

 

29.04.2019

Zapis rozmowy z Kasią Gandor

Dzień dobry, Jan Morbiato NN Investment Partners TFI. Witamy w naszym pierwszym podcaście poświęconym finansom osobistym. Z podcastami ruszyliśmy ponad miesiąc temu, do tej pory emitowaliśmy krótkie, co tygodniowe komentarze finansowe. Za ich przygotowanie odpowiadali niezastąpieni: Paweł Sadowski i Piotr Krawczyński. Dodatkowo od kwietnia postanowiliśmy nagrywać nieco dłuższe formy, z cyklu „Finanse po godzinach”, przedstawiające rozmowy z ciekawymi gośćmi na tematy dosyć luźno powiązane z finansami. Nasze podcasty będziecie mogli odsłuchać na stronie: Finanse po godzinach, która jest sekcją portalu nntfi.pl  oraz na platformie Soundcloud. Wkrótce dojdą kolejne kanały – Spotify oraz aplikacje.

Zapraszam na pierwszy odcinek i rozmowę z Kasią Gandor, blogerką, youtuberką, influencerką, mógłbym jeszcze długo, długo wymieniać.
A co ciekawego usłyszycie podczas rozmowy? Postaramy się odpowiedzieć na pytania – czy w oceanie jest więcej plastiku czy ryb? Czy instytucje finansowe, które starają się być eko,
są naprawdę eko? Co się bardziej opłaca: czy inwestycja w spółki zbrojeniowe, czy w spółki wrażliwe na społeczeństwo, środowisko, ład korporacyjny? Zapraszam.

 

J: Cześć Kasiu

 

K: Cześć, dzień dobry.

 

J: Na blogu, na kanale YouTube poruszasz szeroki zakres tematów, ale mam wrażenie,
że środowisko, a przede wszystkim wpływ człowieka na środowisko i to jak, możemy pozytywnie oddziaływać na otoczenie jest dla Ciebie ważnym aspektem. Czy możesz wytłumaczyć, co spowodowało, że Twoje zainteresowania poszły właśnie w tę stronę?

 

K: To wyszło trochę przy okazji. Nie wystąpił żaden konkretny moment przełomowy. Nagromadziło się kilka różnych tematów związanych ze środowiskiem, które mną wstrząsnęły. Ale tematyka środowiska zawsze jest w tle moich działań, z uwagi na to co studiuję – biotechnologia oraz na to, czym się zajmuję na co dzień – popularyzacja wiedzy
z obszarów technologiczno-przyrodniczych. Zatem te tematy nieustannie mi towarzyszą
i wypływają przy okazji różnych działań.

 

J: Wspomniałaś, że pojawiły się takie informacje dotyczące środowiska, które Tobą wstrząsnęły. Możesz powiedzieć, jakie to były dokładnie informacje? Pytam, ponieważ dla mnie osobiście, to była wiadomość, o tym, że cały plastik, który kiedykolwiek został wyprodukowany w dalszym ciągu jeszcze nie uległ rozłożeniu.

 

K: Tak, to z pewnością. Całe zagadnienie dotyczące plastiku okazało się tematem, który na długo ze mną został, poświęciłam mu sporo czasu. Tak, jak zaznaczyłeś, cały wyprodukowany plastik, w dalszym ciągu z nami jest i pewno będzie jeszcze przez kolejne 300-400 lat. Podobnie informacja o tym, że już niedługo w oceanach będzie więcej plastiku niż ryb. Skala produkowania plastiku jest ogromna i każdej minuty czy sekundy równie ogromne ilości trafiają do wód. Niestety niezwykle znikomy odsetek plastiku jest poddawany recyklingowi. Wszystkie te informacje, dane otwierają oczy i wskazują, jak wielka jest skala tego problemu. Kiedy to do mnie dotarło, przez klika pierwszych dni nie byłam w stanie myśleć o niczym innym, tylko te informacje cały czas kołatały w mojej głowie.

 

J: Czy wśród Twoich rówieśników, osób z Twojego pokolenia ta wiedza jest powszechna? Czy jedynie nieliczne osoby zaprzątają sobie głowę problemami dotyczącymi środowiska?

 

K: Trudno mi tu jednoznacznie odpowiedzieć. Musiałbyś się zwrócić do jakiegoś socjologa, który posiadałby wymierne dane i mógł się wypowiedzieć w tej kwestii. Ja mogę powiedzieć jedynie o swojej bańce znajomych. Na tej podstawie mogę stwierdzić, że jest cały przekrój osób z różną świadomością i różnym poziomem zainteresowania. Natomiast to, co obserwuję i wydaje mi się, że jest zgodne z trendem pojawiającym się w badaniach,
a mianowicie bardzo rośnie odsetek osób, które twierdzą, że jest już za późno – że już nic się nie da zrobić, ludzkość jest skończona, skala problemu jest `zbyt duża, żebyśmy mogli jeszcze coś zrobić. Wydaje mi się, że to wynika ze wzrostu wiedzy, jeśli człowiek poczyta sobie
o otaczających nas zagrożeniach związanych z plastikiem, globalnym ociepleniem, zanieczyszczeniem powietrza, to wówczas dochodzi do niego, że działania na poziomie jednostki nie mają znaczenia. Dokonanie wyboru, czy kupię plastikową butelkę, albo czy wychodząc z domu wyłączę wtyczkę z kontaktu okazują się nic nieznaczące. Wówczas włącza się paraliżująca bezradność i strach, który jest demotywujący i powoduje jedynie efekt poczucia przegrania. To jest właśnie zjawisko, które obserwuje wśród swoich znajomych, ale również w narracji medialnej.  

 

J: W biznesie chyba jeszcze taki fatalizm nie występuje. Przynajmniej w tej branży finansowej, tutaj można zaobserwować, że firmy coraz większy nacisk kładą na działania eko – choćby wprowadzają zalecenia, żeby drukować dwustronnie, nie używać plastikowych butelek, korzystać z samochodów hybrydowych, a nie spalinowych. Powiedziałbym, że raczej występuje ekologiczne pospolite ruszenie. Czy z Twojej perspektywy, firmy, które komunikują o swoich działaniach eko są wiarygodne, czy te ich ruchy są tak drobne, małe, że praktycznie bez znaczenia?

 

K: Moim zdaniem, to jest dobry trend, ale to też pokazuje, że biznes i instytucje finansowe prowadząc tego typu działania kierują się wyliczeniami, które wskazują, że to się po prostu opłaca. Warto inwestować w nowe „zielone” technologie. Wydaje mi się, że już jesteśmy
w takim momencie, że nie możemy dyskutować, czy korporacjom wypada się angażować się w tematy ochrony środowiska, ponieważ każdy z nas musi to robić. Jest to o tyle dobre, że trend działań proekologicznych wśród korporacji czy mniejszych podmiotów gospodarczych, występuje wśród instytucji, które mają siłę sprawczą. To znaczy, jeśli instytucja finansowa zrobi „coś”, to to będzie wymierne, będziemy w stanie zaobserwować zmianę, która płynie za tym działaniem. Jeśli ja dzisiaj nie kupię plastikowej butelki, to mój ruch jest zbyt znikomy, żeby został zauważony.

 

J: Z drugiej strony taki sceptycyzm pojawia się wśród obserwatorów poczynań korporacji. Kilka tygodni temu w mediach społecznościowych pojawiła się informacja, jeden z banków pochwalił się, że odszedł od stosowania plastikowych butelek, jednak bardzo szybko pojawiły się komentarze wskazujące, że bank ten w dalszym ciągu wykorzystuje plastik, np. do kart czy innych narzędzi. Z mojej perspektywy, osoby, która również w firmie odpowiada za komunikację, to był kubeł zimnej wody, wskazujący, że niezależnie od tego jakie działania podejmiesz, to zawsze okazuje się że są one niewystarczające, że jest wiele elementów do poprawy, tym nie mniej chyba warto zacząć nawet od małych rzeczy?

 

K: Dokładnie tak. Każde działanie, to krok w dobrą stronę, niezależnie od tego, ile jeszcze jest do zrobienia, to warto go podejmować. Natomiast tutaj jeszcze się pojawia tzw. clean washing,/ greenwashing, czyli jedynie sugerowanie, że produkt jest przyjazny środowisku. Przez to, że zielony marketing stal się tak ogromnym trendem, większość korporacji stara się zaangażować, jednak nie wszystkie firmy są uczciwe, niekiedy działania eko bywają pozorowane. Pojawia się zjawisko clean washing – czyli przekonywanie klientów, że dany produkt jest lepszy poprzez odwoływania się do natury, przyrody, zdrowia. Otacza nas wiele produktów sugerujących, że są eko, właśnie przez te linki do środowiska, choćby w kolorze opakowania. Musimy być wrażliwi, zielony marketing jest ogromnym trendem, a klienci bardzo chętnie chcą kupować produkty z zielonym znaczkiem, więc trzeba uważać.

 

J: A jakie produkty, usługi są dla Ciebie wiarygodne w tym względzie? Które zwróciły Twoją uwagę?

 

K: Pilnie i uważnie śledzę poczynania biznesu, który próbuje wytworzyć bezmięsne mięso. Mam na myśli tutaj start-upy, takie jak Beyond Meat i Impossible Foods. Dodatkowo prace mające na celu wytworzenie mięsa z probówki, jest też taka szwedzka burgerowania – Max Burgers, która jako pierwsza zaczęła otwarcie przekonywać swoich klientów do zaprzestania kupowania mięsnych burgerów na rzecz roślinnych. Myślę, że tutaj jest ogromny potencjał i ta działka biznesu może przynieść zmianę.

 

J: A słyszałaś o odpowiedzialnym środowiskowo, społecznie inwestowaniu?

 

K: Piąte, przez dziesiąte.

 

J: Ok. to w takim razie chciałbym pokazać Ci kartę naszego funduszu, a słuchaczom opowiedzieć. Zatem otwieram kartę NNTFI globalnego odpowiedzialnego inwestowania, w której są różne informacje – m.in. kto, w jakie spółki inwestuje? Na jakich rynkach geograficznych? Jak spółki z portfela funduszu oddziałują na środowisko – tutaj jest informacja o ile ton mniej CO2 fundusz wyprodukował w porównaniu do stanu, gdyby inwestował w spółki mniej odpowiedzialne społecznie i środowiskowo. Fundusz ten realizuje cele zrównoważonego rozwoju określone przez ONZ, są to wyznaczniki działań minimalizujące oddziaływanie na środowisko, ludzi, dobrobyt. W związku z podjęciem się realizacji powyższych celów, fundusz jest zobligowany do co miesięcznego raportowania o stanie realizacji poszczególnych celów przez spółki funduszu. Karta ta jest aktualizowana raz w miesiącu. Czy tego typu narracja jest dla Ciebie przekonująca? Czy uważasz, że w funduszach inwestycyjnych liczy się jedynie zysk?

 

K: Dobre pytanie. Do mnie osobiście taka narracja bardzo przemawia. Boli mnie jedynie,
że w całym systemie ekonomicznym nie jest wprowadzona zasada: zanieczyszczający płaci. Jeśli ktoś dokonując świadomego wyboru chce kupić towar, który został wyprodukowany przy dużym zanieczyszczeniu środowiska, to powinien zapłacić więcej niż za produkt eko, niestety aktualnie jest odwrotnie. Chciałbym, żeby ten system został odwrócony i przestał być tak absurdalny, jak jest dzisiaj, kiedy to wszystko co najbardziej szkodliwe dla środowiska jest tanie.

 

J: Tak, to chyba musiałoby się odbywać na poziomie podatkowania.

 

K: Tak, tutaj myślę choćby o systemach handlu emisjami, które sprawdzają się całkiem nieźle. Tylko pytanie o skalę działania, bo system funkcjonuję jedynie na terenie UE.

 

J: W ostatnim roku miała miejsce sytuacja z handlem emisjami, kiedy to kontrakty terminowe, czyli instrumenty finansowe oparte na, nazywając w uproszczeniu na emisji CO2 były jednym z instrumentów finansowych, których cena najbardziej wzrosła, czyli najwięcej można było na nich zarobić, na prawach do emisji CO2. To też pokazuje kierunek, którym zaczyna podążać świat finansowy.

 

K: Tak, dla mnie obserwowanie tych wszystkich poczynań instytucji finansowych jest ciekawe, tzn. ja mam pewność, że te działania są prowadzone w oparciu o racjonalne przesłanki, wyliczenia. Widać, że bankierzy, ekonomiści obudzili się i policzyli, że inwestycja
w wydobycie węgla czy inne przestarzała technologie po prostu się nie opłaca.  Obserwowanie rynków ekonomicznych jest dla mnie papierkiem lakmusowym tych trendów, które prawdopodobnie będą się też rozchodzić na inne gałęzie gospodarki.

 

J: Podobnie, jak z inwestowaniem w spółki, które albo realizują cele zrównoważonego rozwoju ONZ, albo generalnie zwracają uwagę na aspekty ESG (ang. Enviromental, Social, corporate Governance), czyli środowisko, społeczeństwo i ład korporacyjny, ich notowania są mniej narażone na wahania, są bezpieczniejsze w porównaniu do spółek NO-ESG. W jakimś stopniu z pewnością jest to opłacalne dla funduszu – inwestowanie w spółki ESG. Natomiast jest też prawdą, że można bardzo dobrze zarobić na notowaniach spółek zbrojeniowych, które z ESG mają niewiele wspólnego, przynajmniej w tym wymiarze społecznym. Zatem pytanie, czy maksymalizacja stopy zwrotu, kosztem pozostałych wartości? Czy jednak pozytywne oddziaływanie na środowisko, kosztem może nieco niższych zwrotów, ale jednocześnie przy mniejszych wahaniach?

 

K: To jest pytanie związane z perspektywą czasu. Tzn., jeśli ja myślę o zyskach po miesiącu lub po pół roku, to jasne, wydaje się, że powinnam zainwestować w spółki zbrojeniowe czy ropę, węgiel. Natomiast, jeśli myślę o perspektywie 20 lat czy chociaż 10 lat, to nie, to stracę robiąc takie poczynania.
Ostatnio usłyszałam świetną wypowiedź z ust pana Popkiewicza, który zajmuje się popularyzacją wiedzy z zakresu ochrony środowiska i klimatu.  Pan Popkiewicz zapytał, czy jeśli stracę dzisiaj, nie inwestując w tzw. brudną spółkę, to czy to będzie koniec świata? Nie będzie, jedynie trochę stracę, ale jeśli nie podejmiemy żadnych działań we wspieraniu polityki prośrodowiskowej, to czeka nas koniec świata. Trzeba myśleć perspektywą czasową. Musimy brać pod uwagę alternatywę albo niszczę środowisko i mamy koniec świata, ale zarobiliśmy więcej o 10%, albo działamy i unikamy końca świata.

 

J: Kasiu, nie wymyśliłbym lepszego zakończenia dla naszej rozmowy. Dziękuję bardzo za rozmowę.

K: Dziękuję.