Wydawanie pieniędzy to sztuka dokonywania wyborów

Jak wytłumaczyć to dziecku?

#dobrynawyk – nie spełniaj wszystkich zachcianek dzieci

10.03.2017

Na każdym kroku podejmujemy decyzje związane z naszymi finansami. Umiejętność utrzymania równowagi w bilansie zysków i strat sprawia jednak trudności wielu dorosłym – trudno się więc dziwić, że nie posiadają jej dzieci. Tego, że zarządzanie pieniędzmi polega na ciągłym dokonywaniu wyborów, możesz uczyć swoją pociechę już od najmłodszych lat – to pierwszy krok do tego, by wyrosła na osobę odpowiedzialną i świadomą wartości pieniądza.

 

O pieniądzach warto rozmawiać

Oszczędzanie nie jest mocną stroną Polaków, o czym świadczą dane zawarte w raporcie Kronenberga (źródło) – regularnie robi to tylko 13% naszych rodaków. Lepiej w statystykach wypadają też rodzice niż osoby bezdzietne – 65% osób posiadających dzieci deklaruje, że oszczędza. Raport wskazuje ponadto, że wśród osób regularnie oszczędzających 78% rozmawia w domu o finansach.

I tu dochodzimy do sedna – to właśnie od rozmów zaczyna się edukacja finansowa dzieci. Okazji do podejmowania takich tematów z pewnością nie zabraknie, tym bardziej, że często inicjują je sami najmłodsi. To dla Ciebie szansa, żeby zaszczepić w dziecku szacunek do pieniądza i przedstawić mu jego wartość – jeśli tego nie zrobisz, pojęcia te na długo pozostaną w sferze abstrakcji, utrudniając samodzielne podejmowanie rozsądnych decyzji zakupowych.

 

Zarządzanie pieniędzmi to sztuka wyborów

Umiejętne gospodarowanie pieniędzmi polega na ciągłym dokonywaniu wyborów – ustalaniu priorytetów i rezygnowania z jednych rzeczy na koszt innych. Doskonale wiedziała o tym Martyna, mama 7-letnego Kuby, która, dbając o budżet domowy, nie przykładała większej wagi do edukacji finansowej syna, unikając rozmów na temat pieniędzy:

Jako matka zawsze starałam się rozsądnie podchodzić do zachcianek Kuby – byłam stanowcza i potrafiłam mu odmówić wielu rzeczy, które akurat spodobały mu się w sklepie. Mimo że dawałam mu kieszonkowe, zawsze szybko mu się kończyło, co – chociaż mnie denerwowało – nie zwróciło jeszcze mojej uwagi. Przełomem była pewna rozmowa, która oświadomiła mi, że Kuba nie ma pojęcia o tym, jaką wartość ma pieniądz. Odmówiłam mu zakupu nowej zabawki.

- Ale przecież pracujesz mamusiu – powiedział.

- Tak, ale na tę zabawkę nie mam pieniędzy.

- Ale Tomka tata też pracuje i mu kupił. I jeszcze mu kupił nowe karty.

Zrozumiałam, że dla Kuby fakt posiadania pracy oznacza posiadanie nieograniczonej gotówki. To był moment, w którym postanowiłam rozpocząć jego edukację finansową.

Na pochwałę zasługuje stanowczość mamy – odmawianie dziecku spełniania zachcianek to ważny krok w edukacji dzieci, który uczy je, że nie zawsze dostaje się to, czego akurat się chce.

 

Budżet rodzinny – wspólna sprawa

Rozmowy o wartości pieniądza zacznij od wtajemniczenia dziecka w domowy budżet. Niech wie, ile masz pieniędzy, na co je wydajesz i dlaczego. Tak zrobiła Martyna – jako pracownik poczty, opowiedziała Kubie, na czym polega jej praca, jakie czynności wykonuje na co dzień i jaką dostaje za to zapłatę.

Chciałam, żeby Kuba zrozumiał, że ilość pieniędzy na koncie jest ograniczona i nie można zawsze kupować tego, na co się ma ochotę. Zadałam sobie pytanie: Co Kuba wie o mojej pracy? Czy wie, ile zarabiam, na co i ile wydaję pieniędzy? Odpowiedź brzmiała oczywiście „nie”. Uznałam więc, że pierwszą lekcją ekonomii dla Kuby będzie rozmowa o mojej pracy, zarobkach i wydatkach. Najpierw spytałam go, czy wie, czym się zajmuję i na czym polega moja praca. To był dobry punkt wyjścia, by uświadomić Kubie, skąd biorą się moje pieniądze, ile ich mam i na co je przeznaczam.

Rozmowę o zarobkach można urozmaicić kartonikami lub kartkami spełniającymi rolę banknotów i monet, co lepiej przemówi do dziecka niż sama opowieść. Uważasz, że rozmowa z dzieckiem o sprawach zawodowych jest bezcelowa? Otóż nie, bo płynie z niej jeszcze jedna korzyść – wykształcasz w dziecku przekonanie, że pieniądze są ściśle powiązane z pracą.

 

Funkcje pieniądza – nauka przez zabawę i wspólne zakupy

Kartoniki zamiast pieniędzy i zabawa w sklep czy edukacyjne gry finansowe to doskonały sposób na rozwijanie w dziecku inteligencji finansowej i zaznajomienie go z funkcjami pieniądza. Pozwalają one też uzmysłowić mu, ile kosztuje życie i za co dorośli muszą zapłacić – jedzenie, ubrania, kredyt w banku czy paliwo do samochodu.

Zabawę możesz przenieść do prawdziwego sklepu, gdzie podczas wspólnych zakupów wytłumaczysz dziecku, co kupujesz i dlaczego wybierasz właśnie to, a nie to, co stoi na półce obok. Martyna też wykorzystała tę okazję, a co więcej, znalazła ciekawy sposób na zaangażowanie syna w zakupy.

W ramach edukacji ekonomicznej Kuby wybraliśmy się, jak co tydzień, na wspólne zakupy. Tym razem jednak dobrze się przygotowaliśmy. Razem ustaliliśmy listę zakupów, sprawdzając, czego brakuje w lodówce. Ustaliliśmy też budżet, którym dysponujemy – było to 70 zł. Zaopatrzeni w spis sprawunków, ołówek i kalkulator poszliśmy do sklepu. Wspólnie wybieraliśmy poszczególne produkty, a ja zwracałam Młodemu uwagę na to, że ten sam produkt może kosztować więcej lub mniej. Najważniejsze było jednak podliczanie kosztów wybranych przez nas rzeczy – Kuba widział, jak kwota szybko rośnie. Gdy zostały nam ostanie 2 zł do wydania, pozwoliłam mu wybrać sobie coś słodkiego. Postanowił, że będzie to czekolada, która jednak kosztowała niemal 4 zł – prawie dwa razy więcej niż mogliśmy wydać. Kuba zrozumiał więc, że musi dokonać innego wyboru, by zmieścić się w budżecie.

 

Planowanie budżetu domowego, czyli podstawy ekonomii dla dzieci

Zarządzanie budżetem domowym wymaga ustalenia zobowiązań, potrzeb oraz zachcianek. Co miesiąc robisz rozpiskę, ile musisz przeznaczyć na pokrycie stałych rachunków i zakup jedzenia lub nowej odzieży? Pokaż ją dziecku i wyjaśnij, dlaczego uregulowanie raty kredytu lub rachunku za prąd jest ważniejsze, niż zakup nowej szafki pod telewizor, o której tak często mówisz. A oto jak Martyna zaczęła uczyć Kubę, że każdy wydatek ma swoją rangę i konsekwencje:

Kuba kiedyś zastał mnie, jak podliczałam sumę potrzebną na ratę, rachunek za prąd i czynsz.

- Co robisz? – spytał.

Odpowiedziałam wiec, że sprawdzam, ile muszę przeznaczyć pieniążków na zapłacenie za rachunki. I zaczęło się – rozmawialiśmy m.in. o tym, dlaczego muszę zapłacić za prąd – jeśli tego nie zrobię, w naszym domu będzie ciemno i nie będzie nic widać, a Kuba nie będzie mógł oglądać bajek wieczorem. Kuba uznał, że to faktycznie ważne, podobnie jak zatankowanie samochodu, którym wożę go na treningi karate czy kupienie proszku do prania, bez którego nie mogłabym wyprać jego stroju do ćwiczeń.

 

Kieszonkowe, lista zakupów i ustalanie priorytetów

Postanowiłam również ustalić zasady kieszonkowego. Teraz Kuba dostawał je raz w tygodniu, w piątek – jasno powiedziałam, że może gospodarować swoimi pieniędzmi jak chce, ale jeśli wyda wszystko naraz, nie dostanie ani grosza więcej do kolejnego piątku.

Do zasad związanych z kieszonkowym warto dopisać jeszcze jedną – nie powinno być ono większe niż potrzeby dziecka, bo inaczej nigdy nie nauczysz go, jak gospodarować pieniędzmi (tutaj przeczytasz cały artykuł o tym, jak dzięki kieszonkowemu nauczysz dziecko gospodarować pieniędzmi). Aby ułatwić dziecku racjonalne wydawanie gotówki, zachęć je do robienia listy zakupów – niech znajdą się na niej najważniejsze dla Twojej pociechy przedmioty. Wg danych (źródło) dzieci najczęściej kupują słodycze i napoje – czy kolejny batonik jest rzeczywiście niezbędnym zakupem, czy raczej zachcianką? Wskazuj dziecku różne możliwości – jeśli nie kupi teraz batonika, może odłożyć zaoszczędzone pieniądze i uzbierać większą kwotę, potrzebną np. na zakup wymarzonych klocków Lego.

 

Podsumowania, czyli jak oszczędzać

Ważną częścią edukacji finansowej są podsumowania. Razem z dzieckiem omawiaj jego budżet i poczynione wydatki, skłaniaj do refleksji i krytycznej oceny podjętych decyzji, a także wskazuj ich konsekwencje, co uchroni go w przyszłości przed nietrafionym wyborem. Martyna rozegrała to tak:

Starałam się wspierać Kubę w podejmowaniu decyzji, wskazując mu ich konsekwencje, ale ostateczny wybór zawsze należał do Kuby – jeśli następnego dnia przychodził i mówił, że nie podoba mu się samochodzik, który sam wybrał, musiał przełknąć smak nieudanego zakupu i ponieść jego konsekwencje – stracił pieniądze, bo podjął nieprzemyślaną decyzję, a na nową zabawkę musi znów uzbierać odpowiednią kwotę.

Podsumowania uczą odpowiedzialności, ale pomagają też dziecku w planowaniu kolejnych wydatków – dzięki nim wie, ile ma pieniędzy, na co mu wystarczą lub jak długo musi jeszcze zbierać, by kupić wymarzoną rzecz.

 

Powściągliwość w wydatkach i premie za oszczędzanie

Wprowadź zasadę 24 godzin – jeśli Twoje dziecko jest przekonane, że musi mieć lalkę, którą właśnie zobaczyło na wystawie, przekonaj je, by wstrzymało się z zakupem do jutra. Jeden dzień to sporo czasu, by dziecko zmieniło decyzję i uznało, że tak w zasadzie to ono chyba nie potrzebuje tej zabawki, bo ma już trzy podobne. Zachęcaj też do oszczędzania i przekonuj, że to się opłaca. Zaoferuj premię za oszczędzanie, tak jak zrobiła to Martyna:

Stworzyłam dla Kuby prowizoryczną skarbonę ze słoika, którego zawartością mógł dowolnie dysponować. Ustaliłam, że co dwa tygodnie sprawdzimy znajdującą się w nim kwotę, a do każdych 10 zł, które Kuba zaoszczędził, ja dopłacę 1,5 zł. Młody szybko się zorientował, że to się opłaca J, a za oszczędzone pieniądze może kupić coś o wiele dla niego ważniejszego niż ciasteczka. Szybko zauważyłam, że o wiele roztropniej wydaje swoje kieszonkowe i dwa razy pomyśli, zanim spontanicznie coś kupi.

 

Edukacja finansowa – od dobrych rad do dobrych wyborów

Edukacja finansowa dzieci opiera się więc w dużej mierze na dialogu połączonym z działaniami, które uświadomią najmłodszym, że od dobrze przemyślanych decyzji zakupowych i racjonalnych wyborów zależy ich finansowe powodzenie.

Aby Twoje dziecko stosowało się do dawanych mu rad, bądź dla niego wzorem – planuj, oszczędzaj, rozważaj decyzje, nie działaj pochopnie. Niech Twoja pociecha robi to samo – tworzy listy zakupów, ustala priorytety, oddziela zachcianki od potrzeb. Pozwól też, by ponosiła konsekwencje swoich decyzji i jak ognia unikaj „nagród pocieszenia” – pamiętaj, że popełnione błędy uczą dziecko odpowiedzialności i szacunku do pieniędzy. Lepiej, żeby Twoja pociecha stawiła im czoła teraz, gdy ich skutki będą o wiele mniej bolesne niż w dorosłości.

 

Marcin Szortyka

Kamil Polny

Autor bloga Tata w pracy

O tacie w pracy być może już słyszeliście. Kamil jest 30-letnim mężczyzną, który doskonale zagospodarował niszę w polskim internecie i zaczął opowiadać o swoich perypetiach.

facebook Instagram