NN TFI Investment Partners
Notowania
 

Zasób cenniejszy od złota – Twój czas. Oszczędzaj go!  

#dobrynawyk – szanuj swój czas

24.02.2017

Od tego roku Szwedzi będą spędzać w pracy tylko 6 godzin dziennie. Wszelkie próby poprzedzające tę zmianę (najpierw w firmie Toyota, potem w urzędach w Goteborgu) zdały egzamin i rezultaty spodobały się zarówno społeczeństwu, jak i pracodawcom. Okazało się, że funkcjonując w takim systemie (i zarabiając nie mniej niż przy 8 godzinach) pracownicy są wydajniejsi. I szczęśliwsi. Czy jesteś w stanie w ogóle wyobrazić sobie, że Twój codzienny czas pracy mógłby być tak krótki? Czy masz tendencję do tego, aby codziennie pracować dłużej niż 8 godzin?

Nie bez przyczyny kieruję Twój wzrok na Skandynawię. To kolebka rozsądnego podejścia do życia. To od Skandynawów powinniśmy uczyć się, jak osiągnąć idealny work life balance.

Duńczycy mają takie przedziwne słowo, które staje się już coraz bardziej znane, nawet w naszym rodzimym zakątku pracusiów. Hygge nie oznacza niczego konkretnego, nie sposób przetłumaczyć go wprost; to rzeczownik, który jednocześnie określa stany, czynności i przedmioty. To bardziej filozofia, oznaczająca coś, co daje szczęście. Duńczycy uczą nas co jest hygge bo szczerze wierzą w to, że są najszczęśliwszym narodem na świecie. Słowem hyggeligt określają takie stany, jak błogość czy niespieszną radość z danej chwili. I wcale nie są Kolumbami w tej kwestii, bo już Oktawian August powiedział: Spiesz się powoli.

Ale wróćmy na nasz polski grunt.

 

Czas to pieniądz…

Co prawda to strasznie utarty frazes, jednak jak to z powiedzonkami bywa, ich znaczenie może zniknąć nam z oczu tylko dlatego, że używa się ich zbyt często i w zbyt wielu sytuacjach. Niewielu z nas wie też, że to wyrażenie pojawia się w postaci lekko rozwiniętej. Czas to pieniądz, a pieniądz to więcej niż czas – to słowa Edgara Allana Poe. Pozornie zagmatwane, w gruncie rzeczy odnosi się właśnie do tego naszego nowoczesnego (i nieznośnego) łork-lajf balansiku, który podobno każdy powinien mieć (bo powinien). Nie bez znaczenia jest to, że wszystkie te nowinki przylatują do nas z zachodu lub północy – wydaje mi się, że polski czas to pieniądz wyraża się raczej w tym, że każdą chwilę trzeba w pieniądz przekuć i nie należy marnować ani sekundy na relaks. Tak, drogi czytelniku, dlatego właśnie muszę pisać work life balance, hygge czy slow life – my po prostu nie mamy jeszcze w słowniku rodzimych wyrażeń, które w podobny sposób określałyby nasz zdrowy stosunek do czasu i pracy. Bo my go nie mamy.

 

Slow life

Wiem, jak reaguje większość ludzi na tę ideę – „pfff, nie mam na to czasu”. Mam kuzynkę, która wiecznie na nic nie ma czasu, za to ma dużo pieniędzy, których równie dobrze mogłaby aż tylu nie mieć, bo nie ma kiedy ich wydawać. Jej mąż prowadzi 5 biznesów, a ich córka dostaje co chwilę nową zabawkę, żeby była zadowolona. No i niby niczego jej nie brakuje. Oprócz rodziców.

Oczywiście, czasem należy zawczasu nauczyć się odpowiednio rozporządzać. Dokładnie tak, jak pieniędzmi. Bo, jak już zostało to wyjaśnione wyżej, te wartości, choć tak różne, są równorzędne. A przynajmniej być powinny. Najczęściej jednak jest tak, że masz albo jedno, albo drugie. A złoty środek możesz znaleźć tylko w sobie. To trochę jak najbardziej znana światu filozofia, która bazuje na balansie wszystkiego, co nas otacza – Twój materializm musi doskonale współżyć z Twoim duchem, jak yin i yang. Nie zawsze jest tak, że im więcej będziesz pracował, tym więcej zarobisz i tym bardziej będziesz szczęśliwy.

 

System czasu pracy

Jeśli jesteś uzależniony od umowy i firmy, dla której pracujesz, oczywiście nie możesz sam sobie skracać czasu przeznaczanego na obowiązki. Możesz jednak nie brać nadgodzin, nie włączać komputera w domu, a chwile wolne od pracy wykorzystywać w pełni dla siebie i rodziny. Sprawdź również z pracodawcą, czy nie da się wdrożyć tzw. równoważnego systemu pracy, który zakłada, że w niektóre dni możesz pracować dłużej, ale w niektóre krócej, mieszcząc się jednak w comiesięcznych założeniach godzinowych. Taka koncepcja pozwoli Ci być bardziej elastycznym i zyskać „inny rodzaj czasu”, który wykorzystasz na swoje potrzeby. To, że większość ludzi siedzi w pracy od poniedziałku do piątku od 9:00 do 17:00, nie oznacza, że Ty też musisz. Wcale też nie wyznacza normy.

Jesteś freelancerem? Musisz znacznie więcej energii poświęcić na to, aby utrzymać odpowiedni work-life balance. Wyznacz sobie terminarze, miejsce do pracy, wyznaczaj granice. Stwórz sobie własny system czasu pracy, który pozostawi Ci przestrzeń na życie. Nie bierz zleceń, których nie musisz/które są mało opłacalne/bardzo czasochłonne za wszelką cenę. A szczególnie, gdy masz dzieci.

Jeśli czujesz, że za dużo pracujesz, a za mało zarabiasz, coś musi się zmienić. Szanuj swój czas – to najbardziej cenna, niematerialna rzecz, jaką masz w życiu. Czas jest wszystkim (Napoleon I).

 

Jak masz oszczędzać czas?

W oszczędzaniu czasu chodzi chyba najbardziej o to, aby go szanować, a pośrednio szanować siebie i siebie oszczędzać. Warto nauczyć się jak najwcześniej (zachęcam również młodych rodziców, by wpajali to swoim dzieciakom od kiedy się da), jak oddzielać poszczególne sfery życia, a szczególnie te dwie najważniejsze: związane z pracą i z odpoczynkiem. Jest czas siania i czas zbierania. Jeśli nie chcesz, aby życie mignęło Ci, a ważne chwile przeleciały przed oczami, pracuj tak, aby zarobić dość, ale nigdy nie pracuj dla samego bogacenia się lub po to, aby egzystować od wypłaty do wypłaty. W obu przypadkach, osobiście uważam, jest to nieco niewolnicze.

Pozwól pieniądzom zarabiać. Kiedy jesteś młody, pełen wiary, pomysłów i siły, możesz pracować dużo i długo. Ok, budujesz coś, gromadzisz majątek. Nigdy jednak nie pozwól na to, aby się w to zbytnio wkręcić – musisz wiedzieć, gdzie jest linia graniczna. Zarób tyle, żeby starczyło i inwestuj pieniądze tak, aby same się mnożyły, podczas gdy ty możesz żyć bardziej w stylu hygge. Pamiętaj, że Twoje życie jest sumą chwil i biorących w nich udział bliskich Ci ludzi, a nie rzeczy, które zgromadziłeś czy cyferkami na koncie. Spraw, by chwile te były szczęśliwe.

 

Kupić sobie czas

Idea slow life wychwala coś, co można nazwać prostym, zwykłym życiem. To takie fundowanie sobie chwil, które właściwie nic nie kosztują, a często są również sposobem na oszczędzenie pieniędzy. Wszyscy teraz gdzieś biegną, wszyscy chcą wszystko zrobić jak najszybciej i nikt nie ma czasu. „Jem na mieście, bo nie mam czasu”, „nie poczytam, nie usiądę, nie spotkam się z nikim – nie mam czasu”, „bazar z warzywami?! Kto by na to miał czas! Zakupy przez Internet zrobię szybko i wygodnie”. A człowiek hygge poszedłby na targ i wąchał marchewkę, zanim ją kupi. Zwolniłby. Żył chwilą – tym kolejnym frazesem, z którego śmiejemy się zwykle równie mocno, jak internauci z cytatów Paulo Coelho. Tylko że czas to nie jest nic ofiarowanego, co ktoś nam daje lub odbiera. My sami jesteśmy jego panami. Miej czas. Zdobądź go. Zapracuj na niego. Naucz się, że musisz go mieć. To wtedy będziesz miał również zdrowie, zachowasz równowagę, zadbasz o związek i paradoksalnie będziesz wydajniejszy w swojej pracy. A Duńczycy twierdzą z całą pewnością, że będziesz też po prostu szczęśliwy.

 

Po co Ci work-life balance?

Kiedy zakładałem własną rodzinę bardzo się bałem, że mogę zatracić granice. Miałem tendencję do tego, aby oddawać się pracy, żeby czcić pieniądz i robić karierę. Jednak spotkałem Kaśkę – mój yang, spokojną równowagę dla mojego pędu. Zabrała mnie na jogę, a założenia jogi pomogły mi z czasem dojść do sukcesu, równocześnie dbając o siebie. Wiem, że moje dziecko bardziej od zabawki potrzebuje mnie – świadomego, wyspanego, zdrowego i szczęśliwego. Nie dałem się wciągnąć w zarobkową pracę, która pozbawia mnie życia osobistego i przestałem sądzić, że wszystko muszę zrobić sam. Zarówno w biznesie, jak i w domu trzeba współpracować, podejmować spokojne decyzje i chronić się przed zewnętrznymi naciskami. Moje inwestycje i działalności bardzo mocno opierają się nie tylko na mojej wiedzy teoretycznej, ale i zainteresowaniach, a ich wizja zakłada, że w dużej mierze kręcą się same, a praca przy nich jest przyjemna. Nie boję się zatrudniać ludzi, nie boję się im ufać i pozwalam decydować, a przede wszystkim nigdy nie stawiam pracy ponad siebie i swoją rodzinę. To mój life-work balance. Mam nadzieję, że Ty masz swój.

Dodam, że pisałem to wszystko w stylu hygge. Puściłem na winylu piękny jazz (brytyjski!) w wykonaniu Denysa Baptiste’a, usadowiłem się wygodnie w fotelu, zapaliłem przyjemne światło, a z kubka raz po raz upijałem łyk najsmaczniejszej czerwonej herbaty. I nigdzie się nie spieszyłem.

Marcin Szortyka

Martin Harmony

Autor bloga to.to&tamto

Martin Harmony – ojciec Heleny oraz mąż Katarzyny, z którą prowadzą blog ta.to&tamto. Martin to człowiek-instytucja – jest bardzo mocno zaangażowany w przemysł muzyczny, prowadzi własną wytwórnię, a przy okazji zajmuje się produkcją muzyczną. Ta, jak sam twierdzi, pomaga mu wyrazić siebie.