NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Akcje amerykańskie mają jeszcze pole do wzrostów

Gospodarka USA nie przejawia oznak recesji, a tamtejsze spółki mogą wydawać się drogie, jednak są wycenione odpowiednio.

Thumbnail
Bartłomiej ChyłekDyrektor Zespołu Analiz

Lektura na 4 minuty

W zeszłym roku największa gospodarka świata urosła o 2,9 proc. rok do roku. W pierwszym kwartale tego roku wzrost amerykańskiego PKB obniżył się do 2,7 proc. wobec analogicznego okresu w poprzednim roku, a w drugim kwartale wyniósł 2,3 proc. Mimo słabnącej dynamiki wzrostu PKB koniunktura gospodarcza w Stanach Zjednoczonych pozostaje solidna.

Dziś sytuację gospodarczą w Stanach Zjednoczonych należy rozpatrywać w ścisłym połączeniu z polityką. Prezydent Donald Trump rozpoczął swoiste negocjacje z Chińczykami w momencie, gdy jego kraj miał duży deficyt w bilansie handlowym z Azją i innymi kontynentami. Jeszcze dwa-trzy lata temu USA były na przegranej pozycji handlowej wobec Chin. W krótkim terminie wojna handlowa to dla nich negatywna sytuacja, jednak w dłuższym terminie Ameryka może na niej zyskać.

 

Donald Trump kontroluje sytuację

Spółki amerykańskie są bowiem w lepszej sytuacji niż spółki chińskie. Tylko część przychodów firm z USA jest generowanych w Państwie Środka, więc ich wyniki finansowe ucierpią w znacznie mniejszym stopniu niż wyniki spółek chińskich, których ekspozycja na Stany Zjednoczone sięga nawet 80 proc. Dotkliwsze niż w USA skutki wojny handlowej w Chinach mogą wywołać kłopoty w spłacaniu zadłużenia przez tamtejsze przedsiębiorstwa.

Ostatnie odczyty makroekonomiczne z Chin, w szczególności dotyczące produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej, potwierdzają zresztą silniejsze osłabienie koniunktury za Murem, niż w USA.

Przypuszczalnie Donald Trump wyszedł z założenia, że nie jest możliwe utrzymanie dobrej koniunktury przez cały okres kadencji prezydenckiej. W związku z tym, nie mając całkowitej pewności odnośnie do swojej reelekcji, postanowił przycisnąć Chiny i pogorszyć w krótkim terminie sytuację na rynkach finansowych, żeby na początku 2020 r. móc ogłosić zawarcie porozumienia handlowego i na wiecach wyborczych prezentować dobre wiadomości przy rosnących notowaniach giełdowych.

W tym kontekście mam wrażenie, że prezydent USA kontroluje sytuację, a jego agresja w negocjacjach z Chinami jest racjonalna. Finału wojny handlowej należy się spodziewać w momencie, gdy Chiny nie będą już w stanie dłużej jej prowadzić lub gdy będzie to Trumpowi na rękę dla umocnienia wizerunku w trwającej kampanii wyborczej.

Oczywiście nie można wykluczyć, że sytuacja jednak wymknie się spod kontroli, a świat znajdzie się w obliczu poważnego kryzysu gospodarczego. Mogę sobie wyobrazić ryzyko polegające na tym, że Trump będzie zbyt mocno naciskał na Chiny, a one zachowają się nieracjonalnie. Wtedy kryzys będzie bardziej fundamentalny, jeszcze głębiej spadną obroty gospodarcze i mocno odczują to spółki przemysłowe tak, jak już teraz odczuwa to segment motoryzacyjny i półprzewodników.

 

Poprawa na giełdach dopiero w 2020

Sierpniowe pogorszenie sytuacji na amerykańskiej giełdzie jest związane z wojną handlową i może potrwać do końca roku. Początek 2020 r. może jednak przynieść poprawę, jeżeli zmaterializuje się zakładany przeze mnie scenariusz wygaszania napięć handlowych przed wyborami prezydenckimi. Fundamenty wskazują, że ceny akcji spółek amerykańskich mają jeszcze pole do wzrostów. Firmy z USA generują przychody nie tylko w swojej ojczyźnie, co sprawia, że sprzyja im globalny wzrost PKB, od kilku lat utrzymujący się na poziomie 3 proc. Ze względu na niższe stopy procentowe, wyższe niż rok wcześniej wskaźniki ceny do zysku C/Z znajdują się na uzasadnionym poziomie. Ponadto największe spółki z indeksu S&P 500 pokazują wzrosty przychodów rok do roku rzędu kilkunastu procent, wobec średnio pięcioprocentowych przychodów wzrostów spółek europejskich. Dlatego właśnie inwestorzy są gotowi płacić premię za amerykańskie firmy.

Inaczej niż za europejskie. Na Starym Kontynencie obserwujemy trend obniżania przez spółki prognoz wyników finansowych na drugą połowę 2019 r. nawet o 30 proc., przy pierwotnych prognozach na poziomach zbliżonych do tych za ubiegły rok. Analitycy już przyjmują w modelach ujemną dynamikę wyników dla spółek z indeksu DAX (na poziomie minus 7 proc.). Jeżeli zrealizuje się scenariusz wojny handlowej, który zakładam i do końca roku globalne nastroje na rynkach będą się pogarszać, to spadek zysków w spółkach niemieckich może sięgnąć 10 proc. Tymczasem w Stanach dynamika pozostanie dodatnia i może wynieść nawet 5 proc.

 

Na podstawie wywiadu przeprowadzonego przez Krzysztofa Kitę dla PAP Biznes. Pełna treść dostępna pod tym linkiem.

Warto przeczytać

Tanie, przejrzyste rozwiązanie. Do tego promujące przyzwoitość na rynku kapitałowym

Rozmowa z Radosławem Sosną, zarządzającym NN Investment Partners TFI. W tym wywiadzie przeczytasz m....

Thumbnail
Radosław SosnaZarządzający Funduszami

Wojna o chipsy, której nie było

Zaledwie kilka miesięcy temu to był czarny scenariusz. Od środy 24 lipca Brexit bez porozumienia mię...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.