<iframe src="//www.googletagmanager.com/ns.html?id=GTM-TK4BMS" height="0" width="0" style="display:none;visibility:hidden"> Cena opieszałości
NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Cena opieszałości

Różne tempo programów szczepień przeciwko COVID-19 powoduje rosnące dysproporcje w odbudowie gospodarczej. Wielka Brytania, USA i Izrael wiodą prym, Strefa Euro i Brazylia zamykają stawkę. Nasze nastawienie do akcji pozostaje pozytywne, uwagę przesuwamy jednak od spółek cyklicznych ku sektorowi IT.

Thumbnail
Maarten-Jan BakkumSenior Emerging Market Strategist

Żółwie tempo szczepień w strefie euro i większości krajów rozwijających się, doprowadziło do ponownego wzrostu liczby zachorowań w ostatnich tygodniach. W rezultacie rządy wielu państw znów wprowadziły lockdowny, tym samym opóźniając proces odbudowy gospodarczej po COVIDzie. I odwrotnie, w krajach takich, jak USA, Wielka Brytania i Izrael, gdzie szczepienia przebiegają sprawnie, ograniczenia są znoszone, a aktywność gospodarcza przyspiesza.

Głównymi przyczynami opóźnień są niedostateczna podaż szczepionek i błędy w zarządzaniu całym procesem szczepień. Wątpliwości wokół szczepionek AstraZeneca w Unii Europejskiej (niektóre kraje zdecydowały się zawiesić szczepienia tym preparatem) również przyczyniły się do spowolnienia tempa szczepień i pokazują, że część rządów wciąż nie ma poczucia właściwej pilności, odpowiadającej rosnącym kosztom społecznym i gospodarczym pandemii. W rezultacie w strefie euro jedynie 15 proc. populacji otrzymało pierwszą dawkę szczepionki. Jeszcze gorzej jest w Brazylii, gdzie wskaźnik ten wynosi 10 proc.

Prawdopodobnie w eurolandzie konsekwencje tej opieszałości okażą się płytsze niż w największym kraju Ameryki Południowej. Natomiast nie ulega wątpliwości, że zarówno rządy państw Starego Kontynentu, jak i Brazylii, będą miały dużo pracy z odbudową zaufania obywateli do instytucji publicznych oraz naprawą szkód wyrządzonych wzrostem nierówności gospodarczych i społecznych, wynikających z ciągnących się lockdownów.

Trzecia droga

Druga co wielkości gospodarka świata jest gdzieś pomiędzy tymi dwoma biegunami. Z jednej strony w Chinach program szczepień przebiega powoli – jedynie ok. 12 proc. populacji przyjęło pierwszą dawkę. Dodatkowo chiński preparat Sinovac ledwo spełnia kryteria skuteczności narzucane przez międzynarodowe regulacje farmaceutyczne. Jednak z drugiej strony Chińczycy bardzo dobrze poradzili sobie z samym opanowaniem epidemii. COVID-19 nie wydaje się więc zagrożeniem w Państwie Środka tak długo, jak jego granice pozostaną zamknięte. Powolne tempo szczepień w połączeniu z niewielką odpornością zbiorową Chińczyków (stosunkowo niewielu z nich zachorowało, w porównaniu z pozostałymi krajami) czyni ich wyjątkowo podatnymi na chorobę. Dlatego prawdopodobnie chińskie granice nie zostaną prędko otwarte.

Jak pokazuje przykład wielu krajów koronawirus rozprzestrzenia się bardzo szybko nawet w kolejnych falach pandemii, które wcale nie muszą się okazywać płytsze niż wcześniejsze. W Indiach, w ciągu ostatniego miesiąca, liczba zachorowań była ponad dwa razy wyższa niż w poprzednim, wrześniowym szczycie. Indie nie są tu wyjątkiem, przykłady można mnożyć: Francja, Turcja, Iran, Peru, Argentyna, Filipiny – we wszystkich tych państwach fala wiosenna okazała się bardziej niszczycielska niż jesienna.  W odpowiedzi władze wprowadziły nowe obostrzenia, które poskutkowały wyhamowaniem aktywności gospodarczej.

Inflacja może przestrzelić

Opisane zjawiska w pewnym sensie tłumaczą różnice w notowaniach akcji i obligacji między różnymi rynkami. Bezradność rządków wielu krajów emerging markets wobec koronawirusa przekłada się na sceptycyzm wobec odbudowy gospodarczej na tych rynkach i słabość notowań ich akcji. I to mimo występowania czynników takich, jak wzrost cen surowców czy dobra koniunktura w Chinach, które powinny sprzyjać „emergingom”.

W przypadku obligacji państw rozwijających się, największy wpływ na ostatnie spadki notowań miał wzrost rentowności obligacji amerykańskich. Natomiast przedłużająca się pandemia na pewno nie pomogła, zwłaszcza papierom dłużnym denominowanym w walutach lokalnych. Kolejne rundy lockdownów prowadzą bowiem do wzrostu deficytów budżetowych, wyższego ryzyka politycznego i wywołują niepewność odnośnie do długoterminowych perspektyw gospodarczych.

W obrębie rynków rozwiniętych USA zostawiają strefę euro w tyle, nie tylko pod względem tempa szczepień, ale również skali fiskalnego wsparcia gospodarki. Dlatego perspektywy gospodarcze Stanów Zjednoczonych rysują się w zdecydowanie jaśniejszych barwach. Jednocześnie jednak rośnie prawdopodobieństwo, że inflacja w USA w najbliższych miesiącach przestrzeli cel zakomunikowany przez bank centralny. To dlatego w naszych portfelach wielu klas aktywów (multi-asset) niedoważamy obligacje amerykańskie i jednocześnie przeważamy obligacje niemieckie. Uważamy, że rentowność tych pierwszych wciąż ma potencjał do wzrostu (ceny do spadku), odzwierciedlającego coraz lepszą kondycję amerykańskiej gospodarki.

Czas wrócić do IT

Podobnie jak na rynkach obligacji, również na rynkach akcji notowania emerging markets pozostawiają wiele do życzenia. Za relatywną słabością akcji z tych krajów w porównaniu z akcjami rynków rozwiniętych – obok opieszałości w walce z koronawirusem i rosnącej rentowności amerykańskich skarbówek, stoi również coraz wyższe prawdopodobieństwo wprowadzenia antymonopolowych regulacji w Chinach, które dotknęłyby spółki działające w obszarach e-commerce i fintech.

Nie można również zapominać o rosnących zyskach spółek amerykańskich, przy których dynamika wzrostu wyników finansowych firm z innych krajów wygląda blado. Analitycy prognozują wzrost o 28 proc. rok do roku w I kw. 2021 r. W największym stopniu do tego pozytywnego obrazu przyczynią się przedstawiciele sektorów: finansowego, IT i ochrony zdrowia. Z kolei sektory dotknięte przez pandemię takie, jak transport i usługi konsumenckie prawdopodobnie zaraportują spadki w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jak zwykle najistotniejsze okażą się nie historyczne wyniki, tylko prognozy spółek odnośnie do przychodów i marż.

W minionych miesiącach oczekiwania dotyczące wyników finansowych za cały 2021 r. systematycznie rosły. Jeszcze w styczniu eksperci spodziewali się, że w bieżącym roku amerykańskie spółki zarobią o 20 proc. więcej niż w 2020 r. Dziś mówi się już o 25-procentowej poprawie. W NN Investment Partners uważamy, że może być jeszcze lepiej. Na podstawie rewizji prognoz dotyczących amerykańskiego PKB szacujemy, że firmy z USA mogą w tym roku osiągnąć wyniki nawet o ponad 30 proc. lepsze niż rok temu.

Dlatego nasze nastawienie do akcji można określić jako „umiarkowanie pozytywne”. Wynika ono z obserwowanego, post-pandemicznego ożywienia gospodarczego, rosnących zysków spółek i wspierającej polityki gospodarczej. Obecnie bardziej niż spółki cykliczne, np. z sektora energii czy dóbr konsumenckich podstawowej potrzeby, naszą uwagę przykuwa sektor IT. Wraz z postępującym ożywieniem gospodarczym miejsce sektorów typowo cyklicznych powinny zajmować sektory znajdujące się w fazie stabilnego, strukturalnego wzrostu a takim właśnie jest sektor nowoczesnych technologii. Zresztą w obrębie IT można znaleźć zarówno spółki cykliczne, np. wytwarzające półprzewodniki czy produkujące sprzęt komputerowy, jak i znajdujące się w fazie długoterminowego wzrostu, np. rozwijające oprogramowanie komputerowe czy świadczące usługi technologiczne.

Warto przeczytać

Co dalej z hossą?

Pocovidowa hossa na globalnych rynkach akcji i surowców trwa nieprzerwanie od kilkunastu miesięcy. T...

Thumbnail
Wojciech KiermaczSpecjalista ds. komunikacji inwestycyjnej i kontentu

Mimo trwającej hossy, polskie akcje nie są jeszcze bardzo drogie

Biorąc pod uwagę perspektywę poprawy zysków spółek giełdowych, indeks WIG ma jeszcze przestrzeń do w...

Thumbnail
Bartłomiej ChyłekDyrektor Zespołu Analiz

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.