NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Co dalej z brexitem?

Wraz ze zbliżaniem się 29 marca politycy na zachód od kanału La Manche zapewne sypiają coraz mniej. To data opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię. Na miesiąc przed tym terminem wiele wskazuje na to, że może to być wydarzenie – cytując przewodniczącego Rady Europejskiej, Donalda Tuska – „chaotyczne”.

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Jeszcze w styczniu brytyjski parlament odrzucił porozumienie ws. brexitu, wynegocjowane przez premier Theresę May. Dni płyną, a alternatywnej umowy jak nie było, tak nie ma.

 

Przedłużanie niepewności

Mimo to, w drugiej połowie lutego rynki finansowe zachowywały się tak, jakby ryzyko brexitu bez porozumienia, czyli tzw. „twardego brexitu” - malało, co było widać m.in. w wyraźnym umocnieniu funta. Powód? Brytyjska premier zgodziła się poddać pod głosowanie wniosek nad opóźnieniem wyjścia z Unii.

To zgoda warunkowa. 12 marca brytyjscy deputowani będą głosować kolejny raz nad umową wynegocjowaną przez May (tą, którą już raz odrzucili) z ewentualnymi poprawkami (jakimi – na razie nie wiadomo). Jeżeli odrzucą ją po raz kolejny, 13 marca zagłosują nad opuszczeniem UE bez żadnej umowy. Jeżeli tego dnia posłowie sprzeciwią się radykalnemu rozwodowi z UE, 14 marca odbędzie się jeszcze jedno głosowanie, tym razem nad przedłużeniem procesu wyjścia ze wspólnoty.

Sama May uważa, że przedłużanie brexitu jest tylko odkładaniem na później nieuniknionego i podkreśla, że cofnięcie notyfikacji dla art. 50 Traktatu Lizbońskiego, czyli rezygnacja z brexitu, nie wchodzi w grę.

W maju odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego i przedłużenie do tego czasu głosowań nad umową w sprawie brexitu postawiłoby Zjednoczone Królestwo w kompromitującej sytuacji. Wielka Brytania powinna wziąć w nich udział mimo, że większość Brytyjczyków, którzy w 2016 r, wybrali brexit, nie chce mieć z Parlamentem Europejskim nic wspólnego (oczywiście zakładając, że wiedzieli nad czym głosują).

 

Zielona wyspa niezgody

Co takiego jest w umowie wynegocjowanej przez May, czego nawet jej partyjni koledzy nie są w stanie zaakceptować? Żeby to zrozumieć trzeba się cofnąć do trwającego trzy dekady konfliktu w Irlandii Północnej, który pochłonął ponad 3,5 tys. ofiar. Owocem bratobójczych walk, przebiegających w takt zamachów bombowych i brutalnych pacyfikacji (słynna Krwawa Niedziela), było podpisane w 1998 r. Porozumienie Wielkopiątkowe znoszące fizyczne bariery między północną i południową częścią wyspy.

Granica między Irlandiami jest więc kwestią delikatną, żeby nie powiedzieć wybuchową. Nic więc dziwnego, że porozumienie wynegocjowane przez May tej granicy nie przewiduje. W czym więc problem? W tzw. „backstopie”, zakładającym pozostanie Wielkiej Brytanii w unii celnej z UE do czasu wypracowania ostatecznego porozumienia w sprawie irlandzkiej granicy. Sęk w tym, że swobodny przepływ osób między Irlandią a Irlandią Północną, będącą częścią Wielkiej Brytanii, oznaczałby, że Brytyjczycy jedną nogą pozostaliby w Unii, nie mając jednak realnego wpływu na kształtowanie jej rzeczywistości.

Jednocześnie nie bardzo wiadomo jak definitywnie można by rozwiązać kwestię granic na Wyspach. Przedzielenie Irlandii groziłoby obudzeniem demonów, z kolei ustanowienie barier celnych między Irlandia Północną a reszta Zjednoczonego Królestwa oznaczałoby jego rozpad.

 

Tym razem to nie żart

Tyle polityka, teraz czas na gospodarkę. W 2018 r. Polska wyeksportowała do Wielkiej Brytanii towary o wartości 58,2 mld zł, co stanowiło ponad 6 proc. naszego łącznego eksportu.

Ale wpływ zmian w handlu z Wyspami zdecydowanie wykracza poza bezpośredni eksport. Polskie firmy są poddostawcami dla innych unijnych przedsiębiorstw, które z kolei eksportują swoje produkty nad Tamizę. Koronnym przykładem jest łańcuch dostaw niemieckiego przemysłu motoryzacyjnego, w którego skład wchodzą firmy z Polski.

Oprócz przedstawicieli wspomnianej branży motoryzacyjnej, ograniczenia w wymianie handlowej związane z brexitem mogą dotkliwie odczuć przedsiębiorstwa działające w przemyśle elektrycznym oraz elektromaszynowym, a także firmy logistyczne i transportowe. Brytyjskie terminale nie są przystosowane do przestojów związanych z kontrolami celnymi. Przykład? Z szacunków KPMG wynika, że zaledwie 2 minuty przestoju w przepływie towarów importowanych i eksportowanych przez port w Dover może skutkować… korkiem ciężarówek długim na 27 km.

Umowa wynegocjowana przez May przewiduje, że od dnia brexitu – wciąż obowiązującym terminem jest 29 marca - do końca 2020 r. wymiana handlowa między Unią a Wielką Brytanią będzie się odbywała na dotychczasowych zasadach. To okres przejściowy przewidziany m.in. na zawarcie nowych umów handlowych.

Do czasu ich podpisania nie wiadomo, jak głębokie okażą się skutki brexitu. Tym bardziej, że ryzyko radykalnej wersji opuszczenia UE przez Wielką Brytanię pozostaje realne, a „twardy brexit” oznaczałby, że od 29 marca w wymianie handlowej między UE a Wielka Brytanią wracają cła i kontrole graniczne.

Cła to i tak tylko wierzchołek góry lodowej. „Polish Express”, portal Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, przygotował listę zmian w codziennym życiu, które wywoła „twardy brexit”. To m.in. ryzyko uziemienia samolotów, wstrzymania kursowania pociągów Eurostar i problemy ze swobodnym podróżowaniem brytyjskich autokarów, niedziałające Netflix i Spotify na zagranicznych wakacjach, niedobór leków, szczepionek i sprzętu medycznego, a nawet przerwy w dostawie prądu w Irlandii Północnej.

To wybrane przykłady z życia zwykłych ludzi po „twardym brexicie”. Na ich podstawie łatwo sobie wyobrazić chaos, któremu będą musiały stawić czoła przedsiębiorstwa. I to wszystko już od 29 marca. Tylko, że tym razem, to nie prima aprilis w stylu Monty Pythona. Dlatego powinno się wydawać oczywiste, że 12 marca brytyjski parlament jednak przyjmie umowę Theresy May, ewentualnie dzień później odrzuci opcję rozwodu z UE bez żadnego porozumienia. Niestety tak samo oczywiste wydawało się, że 23 czerwca 2016 r. Brytyjczycy zagłosują przeciwko brexitowi.

Warto przeczytać

Nad indeksami sektorowymi wisi fatum

Indeksy sektorowe pojawiają się na giełdzie najczęściej po tym, gdy na akcjach spółek wchodzących w ...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Pliki banknotów czekają w ruinach

Bank Japonii jest kluczowym graczem już nie tylko na rynku obligacji swojego kraju, ale również na r...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.