<iframe src="//www.googletagmanager.com/ns.html?id=GTM-TK4BMS" height="0" width="0" style="display:none;visibility:hidden"> Drożyzna, jej wpływ na wydatki i oszczędności
NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Drożyzna, jej wpływ na wydatki i oszczędności

W lipcu ceny w Polsce były o 2,9 proc. wyższe niż rok wcześniej – wynika z tzw. „szybkiego szacunku” inflacji Głównego Urzędu Statystycznego. Chciałoby się powiedzieć: nareszcie!

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Lektura na 4 minuty.

 

W końcu dane statystyczne zaczęły odzwierciedlać drożyznę, która w zbiorowej świadomości Polaków panuje od miesięcy. Tu dygresja - percepcja inflacji przez konsumentów jest zawsze wyższa niż jej rzeczywiste wartości. Pietruszka po 20 zł za kilogram, to jednak nie „percepcja”, tylko fakt. I rzeczywiście w lipcu najmocniej w koszyku inflacyjnym – aż o 6,8 proc. rok do roku – zdrożała żywność i napoje bezalkoholowe (winna temu jest m.in. wiosenna susza, która przełożyła się na wzrost cen warzyw i owoców).

 

Będzie jeszcze drożej

Do tej pory wzrost wskaźnika CPI, mimo drożejącej żywności, hamowały spadające ceny wielu usług, na przykład telekomunikacyjnych. Tymczasem operatorzy komórkowi zaczęli podnosić ceny – nowi klienci dostają już droższe oferty niż dotychczasowi. Efekt? Kurs Orange Polska na warszawskiej giełdzie urósł od początku roku o 40 proc., a w przypadku Playa – o prawie 60 proc.! To jednak nie wszystko. Zamrożone w tym roku ceny prądu, zostaną uwolnione na początku 2020 r., a wydatki na „użytkowanie mieszkania i nośniki energii” zajmują aż jedną piątą koszyka inflacyjnego GUS.

To wszystko sprawia, że w kolejnych miesiącach inflacja prawdopodobnie będzie dalej rosnąć. Zdaniem niektórych ekonomistów na początku 2020 r. może sięgnąć nawet 4 proc. (cel inflacyjny to 2,5 proc. plus/minus 1 pkt proc.).

Nie da się ukryć, że siła nabywcza naszej waluty maleje. To jednak nie oznacza, że Polacy biednieją. Do tej pory wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw zatrudniających powyżej 9 osób rosły szybciej niż inflacja. W ujęciu realnym – mimo wzrostu cen – wciąż mamy na wydatki więcej niż przed rokiem. Zobaczymy, czy tak będzie również w lipcu i kolejnych miesiącach – ostatnie informacje o dynamice wzrostu wynagrodzeń są za czerwiec.

 

Ceny poszły w górę, więc… trzeba wydawać

Wzrost cen o 2,9 proc. rok do roku ma jednoznacznie negatywny wpływ na oszczędności. Mało która 12-miesięcnza lokata założona rok temu dała zarobić więcej niż 2,9 proc. W praktyce więc pieniądze przechowywane w bankach są warte mniej niż kiedy zostały tam zdeponowane. W takich okolicznościach zachowanie realnej wartości pieniądza lub osiągnięcie zysku z inwestycji, wymaga podjęcia ryzyka. 

Problem w tym, że atmosfera na rynkach finansowych do tego nie zachęca. Lista czynników odstraszających od inwestowania w akcje jest teraz długa z wojną handlową, spadającymi wskaźnikami PMI i Brexitem na czele. Cła nakładane przez USA na Chiny i związane z nimi ryzyko globalnego spowolnienia nie zachęcają również do inwestycji na rynkach wschodzących czy w surowce przemysłowe. Jednoznacznie zachęcająco wygląda tylko złoto, tradycyjne „ubezpieczenie” przed inflacją, którego notowania już od 2018 r. konsekwentnie podążają na północ.

Polaków to jednak nie martwi, bo odkąd oprocentowanie depozytów zaczęło spadać - w ślad za stopami procentowymi - postawili na nieruchomości. Z ostatnich danych Narodowego Banku Polskiego wynika, że tylko w pierwszym kwartale 2019 r. Polacy wydali na mieszkania na rynku pierwotnym w siedmiu największych miastach 4,3 mld zł w gotówce (bez kredytu, a więc najprawdopodobniej na cele inwestycyjne, a nie mieszkaniowe). To aż o 100 proc. więcej niż pięć lat wcześniej.

Bazując na raporcie NBP można dojść do wniosku, że ma to sens – przynajmniej na razie. Rentowność najmu w siedmiu największych miastach jest bowiem o ok. 5 pkt proc. wyższa niż oprocentowanie depozytów, a więc realnie przynosi zysk. Dotyczy to jednak wyłącznie mieszkań kupowanych za gotówkę, bowiem oprocentowanie kredytów hipotecznych jest tylko 2 pkt proc. niższe niż stopa zwrotu z najmu. W przypadku mieszkań na kredyt i inflacji rzędu 3 proc. trudno więc mówić o realnym zysku.

Wyliczenia NBP nie uwzględniają wysokich kosztów transakcyjnych na rynku nieruchomości (opłaty dokumentacyjne, notariusz, podatki itp.), kosztów urządzenia, utrzymania i remontowania mieszkania, a także długiego i kosztownego procesu wyjścia z inwestycji. Może się więc okazać, że przerzucenie gotówki z banku na rynek nieruchomości przyniesie nie 5 pkt proc. więcej, a zaledwie 2-3 pkt proc. ekstra. Czy wobec tego inwestycja w mieszkanie na wynajem to gra warta świeczki? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam.

A co pozostaje tym, którzy odpowiedzą „nie”? Wydawanie pieniędzy! I o to właśnie chodzi bankowi centralnemu, gdy utrzymuje niskie stopy procentowe.

Warto przeczytać

Co dalej z wojną handlową

Ryzykowne aktywa drożeją (wszędzie poza Polską) na fali wiary w zawarcie porozumienia handlowego mię...

Thumbnail
Maarten-Jan BakkumSenior Emerging Market Strategist

Warszawski parkiet zaświecił na zielono

25 listopada nie tylko zwyżki notowań przesądziły o tym, że na Giełdzie Papierów Wartościowych zagoś...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.