NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Inwestorzy przesadzili

Dla światowych rynków akcji październikowa korekta okazała się jedną z najgłębszych w ostatnich dekadach. Od początku tego wieku tylko 10 razy zdarzyło się, żeby w ciągu zaledwie miesiąca ceny akcji spadły o 8 proc. lub więcej. Niemal za każdym razem, inaczej niż teraz, wyprzedaży towarzyszyły wstrząsy w systemie finansowym, kryzysy lub gwałtowne spowolnienia gospodarcze.

Thumbnail
Valentijn van NieuwenhuijzenDyrektor Inwestycyjny

Spadki były głębsze podczas tzw. kryzysu zadłużenia w strefie euro, w latach 2010-2012, gdy Grecji groziła niewypłacalność. Wcześniej podczas kryzysu finansowego, którego wizytówką stał się upadek banku Lehman Brothers, w latach 2008-2009, korekty również bywały bardziej gwałtowne. Podobnie latem 2002 r. przy okazji skandali księgowych (głośnia sprawa Enronu i jego audytora Arthura Andersena), czy rok wcześniej po atakach terrorystycznych z 11 września.

Dziś gospodarka i polityka również podnoszą ciśnienie inwestorom. Jednocześnie jednak nie uzasadniają aż takiej słabości rynków finansowych.

 

Europa ma przestrzeń do wzrostu

Po pierwsze, fundamenty popytu konsumpcyjnego w krajach rozwiniętych pozostają niezachwiane. Zatrudnienie rośnie, a wraz z nim – wynagrodzenia. Wskaźniki mierzące nastroje wśród przedsiębiorców nie zmieniają się i w połączeniu z poprawą marż spółek powinny poskutkować wzrostem nakładów na inwestycje (capex).

Wciąż niskie stopy procentowe mogą doprowadzić do dalszego wzrostu popytu na kredyt, a polityka fiskalna w wielu krajach jest nastawiona na pobudzanie wzrostu gospodarczego. Dotyczy to głównie Europy, a nie USA, gdzie w 2019 r. pozytywne efekty pobudzania fiskalnego (niższych podatków dla przedsiębiorstw) będą stopniowo zanikać, a skutki zaostrzana polityki pieniężnej przez Fed powinny stać się odczuwalne. W konsekwencji tempo wzrostu amerykańskiej gospodarki może spowolnić.

Na Starym Kontynencie, w wielu krajach, tempo wzrostu gospodarczego powinno jednak pozostać ponadprzeciętne. Trzeba pamiętać, że w eurolandzie wciąż jest sporo luzu w  polityce monetarnej i nieuwolnionego popytu na środki produkcji.

 

To już inne Chiny niż kiedyś

Po drugie, tegoroczne spadki na rynkach wschodzących sprawiły, że czynniki ryzyka typowe dla krajów rozwijających się są już odpowiednio uwzględnione w cenach aktywów. W rezultacie rynki finansowe emerging markets są dziś bardziej zbilansowane. To, że inwestorzy są na razie rozczarowani skalą stymulacji fiskalnej i monetarnej w Chinach, nie oznacza, że ona nie zadziała.

Różnica między tym cyklem gospodarczym a poprzednimi polega na tym, że dziś Pekin koncentruje się w większym stopniu na popycie konsumpcyjnym, niż na inwestycjach infrastrukturalnych. To sprawia, że trudniej przewidzieć, kiedy polityka gospodarcza zacznie odnosić sukces i niwelować negatywny wpływ nowych amerykańskich ceł na gospodarkę Chin.

 

Nie „wojny”, tylko „bitwa”

Po trzecie, „wojny handlowe”, które jeszcze w pierwszych miesiącach tego roku miały zasięg światowy, dziś toczą się już tylko na jednym froncie – amerykańsko-chińskim. Powoli staje się jasne, że w tym konflikcie chodzi o gospodarczą hegemonię. A skoro tak, napięcia handlowe na linii Waszyngton-Pekin pozostaną „dyżurnym” tematem na rynkach finansowych.

Niewykluczone, że będą negatywnie oddziaływać na nastroje przedsiębiorców i inwestorów wywołując wahania indeksów. Pamiętajmy jednak, że „wojny handlowe” prezydenta USA oszczędziły Europę, Japonię, Kanadę i Meksyk, nie powinny więc mieć takiej siły, żeby wykoleić cykl koniunkturalny.

 

Apetyt na ryzyko powoli rośnie

Podsumowując: zestawienie październikowych spadków z danymi płynącymi z gospodarki sugeruje, że inwestorzy wyraźnie przesadzili z pesymizmem.

Z naszej perspektywy ta konstatacja nie wystarczy do przyjęcia pozytywnego nastawienia do aktywów ryzykownych. Zdecydowanie jednak motywuje do odejścia od postawy defensywnej, którą przyjęliśmy na przełomie września i października. Nasze podejście zmieniamy więc z defensywnego na neutralne. Kiedy kurz po październikowym zamieszaniu opadnie, rozważmy kolejny krok.

 

Materiał na podstawie komentarza Valentijna van Nieuwenhuijzena, dyrektora inwestycyjnego (CIO) NN Investment Partners, przesłanego do pracowników firmy 31 października.

Warto przeczytać

Polskie banki najlepsze w Europie

Oszczędności zdeponowane w dwóch największych bankach w Polsce – PKO BP i Pekao SA, są rzeczywiście ...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Naturalna, potrzebna i oczekiwana korekta

Narracja wokół obecnych spadków wydaje się przesadnie negatywna. Bez wątpienia zbliżamy się do końca...

Thumbnail
Ewout van SchaickHead of Multi Assets Strategies

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.