NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Italia che fai?!

Partią, która samodzielnie, nie będąc członkiem żadnej koalicji, zdobyła największe poparcie Włochów (ok. 33 proc.) w niedzielę 4 marca jest Ruch Pięciu Gwiazd założony przez komika Beppe Grillo.

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Wyniki wyborów parlamentarnych we Włoszech są kolejnym potwierdzeniem nasilających się tendencji odśrodkowych w Unii Europejskiej.

Partią, która samodzielnie, nie będąc członkiem żadnej koalicji, zdobyła największe poparcie Włochów (ok. 33 proc.) w niedzielę 4 marca jest Ruch Pięciu Gwiazd założony przez komika Beppe Grillo. Na inwestorach ta informacja nie wywarła większego wrażenia. Podobnie jak fakt, że w zwycięskiej centroprawicowej koalicji (ok. 37 proc. poparcia) złożonej z radykalnej Ligi Północnej i Forza Italia (Naprzód Włochy) Silivia Berlusconiego, więcej głosów zebrała – inaczej niż w przeszłości – pierwsza z formacji.

Równie barwna co kontrowersyjna Liga Północna jest partią dążącą do utopijnego oderwania północy kraju od południa pod sztandarowym hasłem „Roma ladrona!”, czyli Rzym złodziej.

Żadna z sił politycznych nie może samodzielnie stworzyć rządu większościowego, co na Półwyspie Apenińskim w ostatnich latach jest raczej normą, a porozumienie między Ruchem Pięciu Gwiazd a koalicją centro-prawicową trudno sobie wyobrazić, ze względu na radykalne rozbieżności w programach obu partii. Być może dlatego inwestorzy przyjęli wyniki wyborów ze spokojem.

 

Niemcy ważniejsze…

Niewykluczone również, że to, co działo się w Italii, okazało się mało istotne w kontekście informacji, które w pierwszą niedzielę marca napłynęły z Niemiec. Socjaldemokraci (SPD) zdecydowali o przystąpieniu do koalicji z chadekami (CDU). Angela Merkel zostanie kanclerzem po raz czwarty.

Niemiecka stabilność i przewidywalność znów wzięły górę nad śródziemnomorskim temperamentem i zamieszaniem.

 

…do czasu?

Nie można jednak zapominać, że całkiem niedawno, bo w latach 2011-2012 inwestorzy poważnie rozważali scenariusz rozpadu strefy euro. Wydawał się wtedy naturalną konsekwencją tzw. kryzysu zadłużenia. Jednym z głównych aktorów dramatu były Włochy.

W 2011 r. wartość długu publicznego Włoch wynosiła 120 proc. PKB, serwisy informacyjne w tym kraju zaczynały się od podawania wartości tzw. „spreadu” czyli różnicy między oprocentowaniem włoskich i niemieckich obligacji skarbowych (obrazującym wysokie koszty obsługi włoskiego zadłużenia) a winą za opłakany stan finansów publicznych został obarczony rząd Silvio Berlusconiego, który jesienią 2011 r. podał się do dymisji.

Kryzys udało się zażegnać premierowi ekonomiście Mario Montiemu, między innymi dzięki cięciom wydatków, które – w połączeniu z recesją – doprowadziły do wyraźnego zubożenia Włochów.

Dziś, zarówno Ruch Pięciu Gwiazd, jak i Liga Północna już się tak nie przejmują kondycją budżetu. Wręcz przeciwnie - zapowiadają wprowadzenie niższych podatków i obniżkę wieku emerytalnego. To obietnice, których nie da się spełnić bez ciecia wydatków (ryzykowne w kraju, który niedawno wyszedł z recesji) lub wzrostu zadłużenia.

Historia zatoczyła więc niebezpieczne koło. Tym co różni dzisiejszą Italię od tej sprzed sześciu lat, jest scena polityczna. Partie, które zdobyły duże poparcie dziś, wydają się mniej przywiązane do strefy euro i reguł fiskalnych obowiązujących w Unii Europejskiej, a Włosi mają wyraźnie dość zaciskania pasa.

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.