NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Kiedy intuicja jest lepsza niż statystyka

„Ryzyko geopolityczne” – pod tym eufemistycznym określeniem analitycy najczęściej ukrywają słowo „wojna”. Dziś geopolitycznymi czynnikami ryzyka nazywamy groźbę wojny miedzy USA a Iranem. Parę lat temu – między USA a Koreą Północną.

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Inwestując w Europie wschodniej ryzyko geopolityczne trzeba cały czas mieć w tyle głowy, bo od 2014 r. na wschodzie Ukrainy trwa wojna.

Lektura na 5 minut.

Pomnażanie pieniędzy jest ostatnią rzeczą, która przychodzi do głowy w kontekście konfliktu zbrojnego. Jednocześnie jednak trudno się dziwić inwestorom, że nie potrafią abstrahować od ewentualnego wpływu działań wojennych na rynki finansowe i szerzej – gospodarkę.

W powszechnym mniemaniu wzrost ryzyka geopolitycznego negatywnie oddziałuje na stopy zwrotu z inwestycji. I rzeczywiście niespodziewana wymiana mało dyplomatycznych zdań między przywódcami dużych państw lub co gorsza – ognia między ich wojskami – przeważnie skutkuje załamaniem notowań aktywów uważanych za ryzykowne, takich jak akcje, i wzrostem cen instrumentów finansowych uznawanych za „bezpieczne przystanie” takich, jak amerykański dolar, obligacje skarbowe mało ryzykownych emitentów czy złoto.

Jednak szok wywołany ryzykiem geopolitycznym bywa krótkotrwały a w przeszłości okresy wojny okazywały się okazją do ponadprzeciętnych zysków właśnie z akcji. Przynajmniej w przypadku wojen z udziałem USA – kraju o największej gospodarce, największym rynku finansowym i przede wszystkim – największej armii na świecie. Czy to jednak wystarczające argumenty za tym, żeby marginalizować ryzyko geopolityczne?

 

Wall Street = safe street

Amerykańscy analitycy, kiedy chcą bagatelizować wpływ wojny na rynki finansowe posługują się analogiami historycznymi, które w ich przypadku przemawiają za ryzykownym inwestowaniem w burzliwych czasach. Średnio rzecz biorąc w okresach wojennej pożogi inwestycja w akcje z indeksu S&P500 przynosiła o 1,5 pkt proc. wyższy zysk mierzony annualizowaną stopą zwrotu (metodologię przedstawiliśmy na końcu artykułu), przy ryzyku mierzonym odchyleniem standardowym niższym aż o 7 pkt proc. W praktyce więc podczas wojny nie tylko zyski z akcji były wyższe, ale i wahania rynkowe niższe, niż w pozostałych okresach.

Dokładnie odwrotnie wygląda sytuacja w przypadku obligacji. Stopa zwrotu z inwestycji w długoterminowe amerykańskie papiery dłużne w okresach wojny była średnio o 3,5 pkt proc. niższa niż zazwyczaj, przy ryzyku wyższym o 2 pkt proc. Wniosek? Podczas wojen, w których uczestniczyły USA opłacało się ryzykować.

Najlepiej pod tym względem wypadł okres wojny w Korei – inwestycja w indeks S&P500 przyniosła prawie 19 proc. zysku przy 11,1 proc. odchylenia standardowego podczas gdy średnie wyniki dla lat 1923-2013 wynosiły odpowiednio 10 proc. stopy zwrotu i 19 proc. odchylenia standardowego. Najsłabiej – wojna w Wietnamie, podczas której S&P500 dał zarobić o prawie 4 pkt proc. mniej niż przeciętnie, ale i tak osiągnął solidny dodatni wynik rzędu 6,4 proc. Podczas II Wojny Światowej inwestycja w duże amerykańskie spółki przyniosła 16,9 proc. annualizowanej stopy zwrotu, a w małe - niemal 33 proc.

 

Obszar, który wymyka się prawom statystyki

Historia uczy, że to amerykański rynek akcji dyktuje koniunkturę na światowych giełdach. Uczy również, że wojny z udziałem USA były ponadprzeciętnie dobrym okresem na Wall Street. To są jednak nauki, z których nie powinno się wyciągać zbyt daleko idących wniosków, zwłaszcza jeżeli nie inwestuje się wyłącznie w amerykańskie aktywa. Odruchowy niepokój wywołany „ryzkiem geopolitycznym” jest jak najbardziej uzasadniony.

Po pierwsze, w żadnej z ostatnich wojen USA nie zostały pokonane na własnym terytorium. Przykład Polski dobitnie pokazuje, że kraj, na którego terenie toczy się wojna, wychodzi z niej zdewastowany nie tylko społecznie, ale i gospodarczo, a jego rynek kapitałowy może przestać istnieć.

Po drugie, w przeszłości machina wojenna napędzała gospodarkę opartą na przemyśle i surowcach. Nie wiadomo – na szczęście nie mieliśmy okazji się o tym przekonać – jakie przełożenie na gospodarkę opartą na usługach, wiedzy i nowoczesnych technologiach miałyby długotrwałe działania wojenne. Ciekawym obiektem do analizy jest w tym kontekście jeden z największych sojuszników USA - Izrael, państwo o innowacyjnej, dynamicznie rosnącej gospodarce, na którego terenie od dziesięcioleci prowadzone są działania militarne. Nie sposób jednak przyjąć, że jego unikatowy model rozwoju mogłyby przyjąć inne kraje - z danych OECD wynika, że na świecie tylko Korea Południowa przeznacza na badania i rozwój większą cześć swojego PKB niż Izrael.

Po trzecie, postęp technologiczny, również w dziedzinie militarnej, jest wykładniczy. Nawet inwestor nie będący ekspertem od wojskowości może sobie wyobrazić, że każdy kolejny konflikt zbrojny prawdopodobnie będzie przebiegał w zupełnie inny sposób niż poprzedni. Jeszcze w XX w. zmiany w tym zakresie nie postępowały tak szybko.

Ryzyko geopolityczne to dziedzina, w której statystyka rynków finansowych kłóci się z intuicją, często opartą na historycznych doświadczeniach dziadków i pradziadków. Pozostaje też obszarem, który – ze względu na swoją nieprzewidywalność – może się łatwo wymknąć prawom statystyki.

Metodologia: statystyki dotyczące stóp zwrotu z inwestycji w amerykańskie aktywa zaczerpnęliśmy z tego wpisu na blogu CFA Institute. Analiza obejmuje lata 1926-2013 i wojny z udziałem USA, czyli II Wojnę Światową, wojnę koreańska, wojnę w Wietnamie i wojnę w Zatoce Perskiej. Stopy zwrotu z indeksów zostały policzone w wersji „total return” (uwzględniającej dywidendy) jako zannualizowane stopy zwrotu (średnie geometryczne z rocznych stóp zwrotu). Wyniki dla okresów wojennych obejmują okres czterech miesięcy poprzedzających wybuch konfliktu.

 

Warto przeczytać

Inwestycje z innej epoki

Nowe przepisy obejmujące obligacje korporacyjne mogą wypchnąć inwestorów ku całkowicie nieuregulowan...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Ropa naftowa może jeszcze dostarczyć okazji do zarobku

Ostatnie wydarzenia w Arabii Saudyjskiej obnażyły strukturalne słabości na rynku czarnego złota. Ogr...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.