NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Cały rynek kapitałowy w dwóch historiach

„Nie jest dobrze na naszym rynku. Mam na myśli przede wszystkim kryzys zaufania”. To zdanie wypowiedział Marcin Pachucki, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, podczas debaty zorganizowanej przez Izbę Domów Maklerskich 11 czerwca.

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Kiedy takie słowa padają z ust przedstawiciela KNF, to znaczy, że naprawdę nie jest dobrze. I to w wielu wymiarach.

W I kw. 2018 r. wartość obrotów akcjami na warszawskiej giełdzie była o 20 proc. niższa niż rok wcześniej. Od początku roku z parkietu zeszło więcej spółek, niż na niego weszło.

Notowania polskich akcji rażą słabością nie tylko na tle walorów z rynków rozwiniętych, ale również w porównaniu z innymi krajami rozwijającymi się, do których jesteśmy zaliczani.

Najsłabiej wypada energetyka, która – jako branża defensywna – podczas zawirowań na rynkach finansowych powinna sobie razić stosunkowo lepiej. Dużym, ważnym spółkom – zarówno z perspektywy giełdy, jak i całej gospodarki – na pewno nie pomagają zgłaszane przez państwowego akcjonariusza pomysły łączenia spółek, czy też zaangażowania ich w budowę elektrowni jądrowej.

Otwarte Fundusze Emerytalne, jeszcze kilka lat temu najwięksi krajowi inwestorzy instytucjonalni, muszą co miesiąc przekazywać do ZUS więcej pieniędzy, niż dostają ze składek. Z kupujących na giełdzie, stały się sprzedającymi.

„Kryzys zaufania” dotyczy różnych obszarów rynku kapitałowego, nie tylko akcji. Sprawa obligacji korporacyjnych, o wartość prawie 3 mld zł, wyemitowanych przez spółkę GetBack, która teraz ma problemy z płynnością – od miesięcy nie schodzi z czołówek gazet.

Jakby tego było mało, rynek kapitałowy przegrywa walkę o rząd dusz w pokoleniu młodych inwestorów, od których będzie zależeć przyszłość giełdy. W jednym z ostatnich wydań „Parkietu”, w artykule pt. „Giełdy kryptowalut zabierają GPW młode pokolenie inwestorów” czytamy, że podczas gdy na giełdzie BitBay, służącej do handlowania kryptowalutami, 60 proc. graczy ma mniej niż 35 lat, na GPW zaledwie 31 proc. inwestorów można zaliczyć do tego przedziału wiekowego.

Płotka połknęła grubą rybę

Niestety mógłbym jeszcze długo wymieniać. Ale niedawno trafiłem na historię, która przywraca wiarę w rynek kapitałowy. Pochodzi z ciekawego (długiego, ale naprawdę wartego przebrnięcia) artykułu autorstwa Morgana Housela z Collaborative Fund, pt. „The Psychology of Money”. Pełną wersję znajdziecie tu: http://www.collaborativefund.com/blog/the-psychology-of-money/

Grace Groner została sierotą w wieku 12 lat. Nigdy nie wyszła za mąż, nie miała dzieci, nie prowadziła samochodu. Większość życia spędziła w mieszkaniu z jedną sypialnią. Całą karierę przepracowała jako sekretarka. Słowem - wiodła ciche i skromne życie. Nic więc dziwnego, że opinia publiczna przeżyła szok, gdy okazało się, że pani Groner pozostawiła po sobie majątek wart 7 mln dolarów, który przekazała na stypendia dla studentów swojej uczelni.

Nie odziedziczyła spadku po wujku milionerze. Po prostu żyła oszczędnie, a to, co udało jej się odłożyć ze skromnej pensji inwestowała… na rynku akcji. Wspomniane 7 mln dolarów to efekt 80 lat działania procenta składanego i reinwestowania dywidend wypłacanych przez spółki.

Kilka tygodni po śmierci Grace Groner media obiegła wiadomość o bankructwie Richarda Fuscone’a, byłego szefa Merrill Lynch na Amerykę Łacińską. Ogłosił on niewypłacalność aby uniknąć zajęcia przez wierzycieli dwóch należących do niego nieruchomości. Jedna z nich o powierzchni 2 tys. metrów kwadratowych, została kupiona na kredyt z miesięczną ratą… 66 tys. dolarów.

Richard Fuscone to przeciwieństwo Grace Groner – wykształcony na Harvardzie i University of Chicago, odniósł tak duży sukces, że będąc po 40-tce postanowił zakończyć karierę i poświecić się „rozwojowi osobistemu oraz działalności charytatywnej”. Jednak lekkomyślne zadłużanie się i niepłynne inwestycje pokrzyżowały mu plany.

W tym samym roku, w którym Grace Groner, po bardzo skromnym życiu, zostawiła po sobie małą fortunę, Richard Fuscone, po wystawnym życiu na kredyt, oświadczył przed sądem, że „jego jedyne źródło płynności pochodzi teraz ze sprzedaży mebli, którymi urządzone były jego nieruchomości”.

Wbrew pozorom te dwa zupełnie różne życiorysy mają jedną wspólną, bardzo podstawową cechę. Mogły się potoczyć tak, a nie inaczej tylko dzięki rynkowi kapitałowemu.

W jakiej innej dziedzinie ktoś bez doświadczenia, bez zasobów, bez kontaktów może wyprzedzić eksperta z majątkiem i koneksjami? Żadna Grace Groner nie wykona nigdy operacji na otwartym sercu lepiej niż wybitny kardiochirurg. Nie wymyśli szybszego mikroprocesora niż inżynierowie z Doliny Krzemowej. To nie do pomyślenia.

Będzie lepiej, ale jeszcze nie teraz

W tym miejscu wracamy do Polski. Zaczęliśmy od cytatu i na cytacie skończymy. „Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) to zmiana jakościowa z perspektywy rozwoju rynku kapitałowego”. To z kolej słowa Jacka Fotka, wiceprezesa Giełdy Papierów Wartościowych, wypowiedziane podczas konferencji Izby Zarządzających Funduszami i Aktywami.

Jest więc nadzieja na poprawę, m.in. właśnie dzięki planowanym przez rząd PPK, dzięki którym będzie można uzbierać dodatkowe oszczędności na emeryturę. Sęk w tym, że zaczną one funkcjonować nie szybciej niż za półtora roku – dwa lata. Oby tylko do tego czasu inwestorzy zupełnie nie odwrócili się od polskiego rynku kapitałowego.

 

 

 

 

 

Warto przeczytać

IKE Plus po raz piaty najlepszym IKE na rynku

IKE Plus dostępne w internetowej ofercie NN Investment Partners TFI już po raz piąty zdobyło tytuł n...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Silnik Unii Europejskiej na niższych obrotach

W ciągu sześciu miesięcy zakończonych 28 listopada, polski rynek akcji wyprzedził niemiecki aż o 16 ...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.