<iframe src="//www.googletagmanager.com/ns.html?id=GTM-TK4BMS" height="0" width="0" style="display:none;visibility:hidden"> Sektor ochrony zdrowia nie kończy się na ludziach
NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Sektor ochrony zdrowia nie kończy się na ludziach

Właściwie to, co najciekawsze inwestycyjnie zaczyna się dopiero… od zwierząt. Zdrowie zwierząt to odporna na recesję alternatywa dla tradycyjnej opieki zdrowotnej. Firmy działające w tym sektorze osiągają wyższe średnie zwroty z działalności badawczo rozwojowej i są mniej narażone na ryzyka typowe dla tradycyjnej farmacji, np. ryzyka regulacyjne.

Thumbnail
Hendrik-Jan BoerHead of Sustainable Investments, Senior Portfolio Manager, Sustainable Equity

Lektura na 10 minut.

Koronawirus i związane z pandemią ryzyko recesji zwróciło oczy świata inwestycyjnego na sektor ochrony zdrowia. Ludzkiego zdrowia. Jednak dla zespołu NN Investment Partners skoncentrowanego na inwestycjach typu „sustainable” (zrównoważonego rozwoju) oraz „impact” (realizujących cele zrównoważonego rozwoju ONZ – UN SDGs) to bardzo szeroko rozumiane zdrowie, bo zdrowie zwierząt - jest sektorem wartym obserwacji.

Dlaczego? Na początek dość wspomnieć, że średnia roczna stopa wzrostu (CAGR) wydatków na usługi weterynaryjne i pokrewne w latach 1979-2017 przekroczyła tempo wzrostu wydatków na konsumpcję osobistą o 3,4 punktu procentowego – wynika z szacunków amerykańskiej firmy diagnostycznej IDEXX. Zwierzęta domowe są coraz powszechniej traktowane jako pełnoprawni członkowie rodziny, a działalność spółek dbających o ich dobrostan wpisuje się w zyskujący na znaczeniu trend odpowiedzialnego inwestowania.

 

Zdrowie zwierząt na tle zdrowia ludzi – raczkujący biznes

Firmy zajmujące się zdrowiem zwierząt często zaczynały jako część dużego przedsiębiorstwa farmaceutycznego skoncentrowanego na zdrowiu ludzi. Dopiero stosunkowo niedawno seria transakcji doprowadziła do wyodrębnienia spółek zajmujących się czworonogami. Największa na świecie firma operująca w branży zoo-farmacji – amerykańska Zoetis, oddzieliła się od Pfizera dopiero w 2013 r. Konsolidacja również zaczęła przyspieszać - jednym z przykładów może być przejęcie za 7 mld dolarów przez firmę Elanco „zwierzęcej” części działalności Bayera. Koncentracja w sektorze jest znacząca - cztery największe firmy: Zoetis, Elanco, Boehringer Ingelheim oraz Merck mają dominującą pozycję na światowym rynku.

Rynku, który zasadniczo można podzielić na dwie główne kategorie - zwierząt domowych oraz gospodarskich, stanowiących odpowiednio około 40 proc. i 60 proc. całości. Rynek zwierząt domowych rośnie szybciej i oferuje wyższe marże, z kolei rynek zwierząt gospodarskich zapewnia przewidywalny i stały wzrost dzięki rosnącemu rozwojowi gospodarczemu na całym świecie.

 

Wizyta u weterynarza należy się jak psu buda

Spółki wyspecjalizowane w zdrowiu zwierząt mają stabilny i zrównoważony profil wzrostu – są to firmy o wyraźnych przewagach konkurencyjnych, osiągające wysokie zwroty z zainwestowanego kapitału. Dotyczy to szczególnie rynku zwierząt domowych, na którym marże są wyższe a wzrost bardziej dynamiczny.

Nasi pupile są coraz częściej uznawani za pełnoprawnych członków rodziny i jako tacy – odpowiednio traktowani. A do tego, jest ich coraz więcej – z danych American Pet Products Association (APPA) wynika, że liczba posiadaczy zwierząt domowych rośnie powoli ale stabilnie – w 1988 r. było to 56 proc. amerykańskich gospodarstw domowych, a w 2019 r. już 67 proc. czyli ok. 85 milionów.

Według amerykańskiej firmy diagnostycznej IDEXX, w latach 1979-2017 wartość wydatków na usługi weterynaryjne i pokrewne rosła o 9,2 proc. średniorocznie (CAGR), przekraczając o 340 pkt. bazowych średnioroczne tempo wzrostu całkowitych wydatków na konsumpcję osobistą, które w tym czasie wyniosło 5,8 proc. Mimo to, w USA wydatki na zwierzęta nadal stanowią zaledwie 1 proc. całkowitych wydatków na konsumpcję osobistą.

Badanie przeprowadzone przez American Veterinary Medical Association (AVMA) w 2016 r. wykazało, że 67 proc. właścicieli psów i 41 proc. właścicieli kotów odwiedza ze swoimi podopiecznymi weterynarza przynajmniej raz w roku. Oczekujemy, że liczby te będą rosły wraz z postępującym uczłowieczaniem zwierząt domowych.

 

Inwestycja, która spada na cztery łapy

Z inwestycyjnego punktu widzenia zdrowie zwierząt ma szereg przewag nad zdrowiem ludzi. Podstawowe różnice to m.in. struktura płatności oparta przede wszystkim na gotówce, brak leków generycznych, a więc brak tzw. klifu patentowego (w tradycyjnej farmacji jest to sytuacja, gdy przychody ze sprzedaży określonego leku gwałtownie spadają po wygaśnięciu patentu) oraz wyższa stopa zwrotu z inwestycji w badania i rozwój.

W przeciwieństwie do sektora ochrony zdrowia ludzkiego, w którym to państwo lub płatnik, np. ubezpieczyciel płacą za opiekę, zdrowie zwierząt pozostaje opłacane gotówką, a ubezpieczanie zwierząt domowych pozostaje rzadkim rozwiązaniem.

W wielu krajach prawo zobowiązuje apteki do oferowania pacjentom tańszych zamienników leków przepisanych przez lekarza. Tymczasem w farmacji zwierzęcej takie przepisy nie obowiązują. Właściciele czworonogów rzadko szukają zamienników dla leków zaleconych przez weterynarza. Zaufanie do weterynarza odgrywa tu kluczową rolę, zwłaszcza, że właściciele zwierząt domowych okazują się na tym polu wyjątkowo lojalni (przejmują cechy swoich pupili?) – 90 proc. posiadaczy psów i 89 proc. posiadaczy kotów chodzi zawsze do tego samego weterynarza – wynika ze wspomnianego już badania AMVA.

Zresztą w świecie zwierząt generyki mają niewielkie znaczenie również z innych powodów. Sprzedaż pojedynczych popularnych leków ludzkich może przekraczać wartość 1 mld dolarów. W przypadku leków zwierzęcych o sprzedażowym hicie mówimy już przy 100 mln dolarów. To dlatego producentom leków generycznych, nastawionych na masową dystrybucję, trudniej zaistnieć na rynku weterynaryjnym. W konsekwencji innowatorzy mają większe szanse na długoterminowy sukces - w porównaniu z producentami ludzkich medykamentów ponoszą niższe ryzyko utraty wyłączności. Szacujemy, że przedsiębiorstwa wymyślające nowe leki zwierzęce utrzymują nawet 60-75 proc. przychodów ze sprzedaży nawet po wygaśnięciu patentu. Dla porównania twórcy innowacyjnego leku dla ludzi tracą nawet do 90 proc. przychodów po tym, jak stracą wyłączność.

To nie koniec przyczyn wyższego zwrotu z inwestycji w badania i rozwój w firmach, których działalność skupiła się na faunie – innym istotnym czynnikiem przemawiającym za inwestycją w zdrowie czworonogów jest krótszy czas i niższe koszty wynalezienia nowego specyfiku. Zanim nowy lek trafi do aptek musi minąć ok. dziewięciu lat, tymczasem na rynku zdrowia zwierząt zazwyczaj wystarczy od trzech do siedmiu lat. Koszty wypuszczenia nowego medykamentu dla ludzi wynoszą nawet 1 mld dolarów, w leków zwierzęcych - ok. 100 mln dolarów. Firmy zoo-farmaceutyczne mogą również ograniczyć wydatki na B&R adaptując na swoje potrzeby leki początkowo wymyślone dla ludzi. Apoquel - lek do leczenia atopowego zapalenia skóry u psów i jeden z najlepiej sprzedających się produktów firmy Zoetis, był pierwotnie stosowany w leczeniu chorób alergicznych i zapalnych u ludzi.

Te wszystkie czynniki prowadzą do wyższych zwrotów z badań i rozwoju oraz bardziej wydajnego wykorzystania kapitału w spółkach żyjących ze zdrowia zwierząt, co ostatecznie przynosi korzyści akcjonariuszom. Nasze strategie zrównoważonego rozwoju, zarówno globalne, jak i europejskie, odniosły spore korzyści z włączenia tego typu firm do swoich portfeli.

 

Pies sprawi, że będziesz zdrowy jak ryba

Jako fundamentalny inwestor zaangażowany w zrównoważony rozwój, pozytywne oddziaływanie na środowisko i społeczeństwo oraz uwzględniający kryteria ESG w procesie inwestycyjnym uważamy, że czynniki niefinansowe mają kluczowe znaczenie przy inwestowaniu w zdrowie zwierząt.

Jakie to konkretnie czynniki niefinansowe w przypadku tego sektora? Ważnym przykładem może być wymierny pozytywny wpływ posiadania zwierząt na zdrowie fizyczne i psychiczne jego właścicieli. Według US CDC (Centers for Disease Control and Prevention), posiadanie zwierząt domowych stwarza okazje do regularnej aktywności fizycznej na świeżym powietrzu, a towarzystwo czworonoga pomaga zwalczać samotność i depresję. Z kolei Harvard Medical School dowodzi, że posiadanie psa może pozytywnie wpływać na zdrowie serca jego pana, obniżenie poziomu cholesterolu i ciśnienia krwi oraz niższy poziomem stresu.

W segmencie zwierząt gospodarskich bardzo istotnym przykładem pozytywnego oddziaływania na społeczeństwo i środowisko za pośrednictwem inwestycji jest wspieranie rozwiązania problemu rosnącej odporności drobnoustrojów na antybiotyki. W krajach rozwiniętych rośnie popyt na białko pochodzenia zwierzęcego otrzymywane z mniejszym lub zerowym stosowaniem antybiotyków. Z jednej strony jest to zrozumiałe, ale z drugiej ryzykowne z punktu widzenia zdrowia ludzkiego.

Problem wziął się stąd, że w hodowli masowo wykorzystywano antybiotyki nie tyle ze względów terapeutycznych, co w celu przyspieszenia wzrostu zwierząt. I to właśnie segment rynku antybiotyków dla zwierząt jest obecnie pod baczną obserwacja regulatorów. Przepisy zaostrzyły się do tego stopnia, że w USA wymagane jest obecnie zezwolenie weterynaryjne na każdy zakup antybiotyku klasy wspólnej (takiego, który jest uważany za medycznie ważny zarówno dla ludzi, jak i zwierząt). Z tego względu w najbliższej przyszłości sprzedaż antybiotyków dla zwierząt prawdopodobnie znajdzie się pod presją, szczególnie na rynkach rozwiniętych. Firmy zajmujące się zdrowiem zwierząt z ograniczoną ekspozycją na antybiotyki mogą zatem być lepiej przygotowane do wzrostu w dłuższej perspektywie.

Rozwiązaniem problemu rosnącej odporności bakterii na leki przy jednoczesnej presji na mniejsze wykorzystywanie antybiotyków mogą być szczepionki. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) szczepionki przyczyniają się do wyhamowania wzrostu oporności drobnoustrojów na antybiotyki – szczepionki są skuteczne w zapobieganiu rozwojowi chorób, tym samym ich stosowanie ogranicza konieczność wykorzystywania antybiotyków. Liderzy branży aktywnie szukają okazji do opracowania atrakcyjnych handlowo alternatyw dla antybiotyków - około połowa zgód na nowe medykamenty otrzymywanych co roku przez Zoetis dotyczy właśnie szczepionek.

Odpowiedzialne podejście to także szerokie rozumienie pojęcia „zdrowie” – w NN Investment Partners szukamy nie tylko spółek, które leczą zwierzęta, ale również takich, które poprawiają ich ogólny dobrostan. Np. Dechra przygotowuje się do rejestracji na wielu rynkach na całym świecie Tri-Solfenu - niedrogiego i łatwego w użyciu leku przeciwbólowego.

Zdrowie zwierząt to fascynująca dziedzina dla osób poszukujących inwestycji odpornych na recesję, o ciekawych perspektywach wzrostu napędzanego sprzyjającymi trendami takimi, jak uczłowieczanie zwierząt domowych i zapotrzebowanie na białko wolne od antybiotyków. To ostatnie ma głęboki wpływ na zdrowe odżywianie i zrównoważone rolnictwo.

Współautorem tekstu jest Philip Chau, Investment Analyst, Sustainable Equity Strategies, NN Investment Partners

Warto przeczytać

Scenariusze inwestycyjne na najbliższe półtora roku

Ostatni wzrost liczby zachorowań na COVID-19, szczególnie w USA i Chinach wywołał korekty spadkowe n...

Thumbnail
Marco WillnerHead of Investment Strategy

Polskim akcjom kończy się paliwo do dalszej drogi na północ

Zarówno analiza fundamentalna jak i techniczna sugerują, że rynkom akcji należy się teraz przystanek...

Thumbnail
Bartłomiej ChyłekDyrektor Zespołu Analiz

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.