NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Dla NN Obligacji rok może być udany niezależnie od scenariusza

Z Wojciechem Górnym, Tomaszem Rabędą i Krzysztofem Prusem – zarządzającymi funduszami obligacji w NN Investment Partners TFI, rozmawia Jan Morbiato.

Thumbnail
Wojciech GórnyDyrektor Zespołu Zarządzania Papierami Dłużnymi

Na początku grudnia, zakładaliście, że łagodna retoryka Fed doprowadzi do osłabienia dolara, relatywnej siły rynków wschodzących względem rozwiniętych i napływu kapitału m.in. do polskich obligacji skarbowych. Można powiedzieć, że trafiliście w punkt. Jak dzisiaj oceniacie koniunkturę na rynku długu? Czy po dynamicznych zwyżkach notowań (spadku rentowności) w ostatnich miesiącach jest miejsce na dalsze wzrosty?

Tomasz Rabęda: Rzeczywiście dobrze trafiliśmy, trudno się nie zgodzić. Notowania obligacji zdecydowanie się poprawiły – rentowność spadła. Wycena polskich obligacji skarbowych wydaje się teraz sensowna, dobrze odzwierciedlająca fundamenty

 

W ostatnią sobotę lutego, podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości, Jarosław Kaczyński zapowiedział wprowadzenie hojnego pakietu socjalnego – 500+ na pierwsze dziecko, braku podatku PIT dla pracowników do ukończenia 26. roku życia, „trzynastki” dla emerytów i in. Tym samym sezon składania obietnic poprzedzających wybory parlamentarne na jesieni możemy uznać za rozpoczęty. Czy w związku z tym polskie „skarbówki” znajdą się pod presją? W poniedziałek po wspomnianej konwencji notowania papierów 10-letnich gwałtownie spadły (rentowność podskoczyła)…

Wojciech Górny: Wystrzał rentowności polskich obligacji skarbowych w poniedziałek 25 lutego był bez wątpienia reakcją na szczodry pakiet socjalny zapowiedziany przez PiS. Wchodzimy w okres przedwyborczy i można się spodziewać, że obietnice obciążające budżet państwa będą z rezerwą przyjmowane przez inwestorów. Staje się powoli jasne, że Polska z kraju o solidnym wzroście gospodarczym, niskiej inflacji i zbilansowanym budżecie, stanie się z krajem z deficytem budżetowym. Jeżeli zrealizowanie obietnic wyborczych będzie kosztowało ok. 40 mld zł, mówimy prawdopodobnie o dodatkowym deficycie rzędu 2 proc. PKB. Jeżeli w wyniku spowolnienia gospodarczego, tempo wzrostu PKB spadnie, deficyt może sięgnąć 3 proc. PKB. Trudno na tym etapie oszacować jego skalę, bo wciąż nie wiadomo kto wygra wybory i jaką część obietnic wyborczych zrealizuje.

 

Czy to oznacza koniec dobrej passy polskich obligacji skarbowych?

Wojciech Górny: Niekoniecznie - ekspansja fiskalna, w obliczu spadającej dynamiki wzrostu PKB, wesprze zwalniającą gospodarkę. W tym roku jest więc szansa na zestrojenie cyklu politycznego z cyklem gospodarczym inaczej niż było w przypadku wprowadzania 500+, kiedy gospodarka rozwijała się dynamicznie i nie potrzebowała dodatkowych bodźców.

Reakcja rynku obligacji na zapowiedzi PiS nie dziwi, bo wzrosną potrzeby pożyczkowe państwa a wraz z nimi podaż obligacji. Jednocześnie jednak bodźce fiskalne mogą pozytywnie wpłynąć na gospodarkę. Ponadto, z globalnego punktu widzenia, Polska ma szanse pozostać atrakcyjnym emitentem obligacji – z perspektywy inwestorów zagranicznych trzymany w ryzach deficyt budżetowy jest czymś normlanym. Nie spodziewamy się więc, żeby po okresie przejściowych, przedwyborczych wahań, oprocentowanie „skarbówek” miało kontynuować drogę na północ.

 

W ciągu trzech miesięcy zakończonych 25 lutego NN Obligacji zarobił 1,8 proc. Tego typu wynik, osiągnięty przez mało ryzykowny fundusz, robi wrażenie. Możemy liczyć na to, że w najbliższym czasie NN Obligacji utrzyma taką formę?

Wojciech Górny: Tak, jak wspomniałem – ostatnie spadki na rynku długu naszym zdaniem nie są zapowiedzią odwrócenia trendu. Ale utrzymanie dotychczasowego tempa wzrostu wyceny jednostki uczestnictwa funduszu NN Obligacji oznaczałoby ponad 7 proc. zysku w rok. W kontekście ostatnich wahań na rynku, to raczej nierealne.

 

USA i Chiny negocjują umowę handlową, Brytyjczycy opuszczają Unię Europejską w niekontrolowany sposób – czy w tych niepewnych okolicznościach NN Obligacji może zadziałać jak „bezpieczna przystań”?

Tomasz Rabęda: Temat „wojen handlowych” zdominował rynki finansowe praktycznie w całym 2018 r. i nie zaszkodził polskim obligacjom, nie powinien zaszkodzić również teraz, gdy rosną szanse na porozumienie między Waszyngtonem a Pekinem. Jednocześnie – abstrahując od koniunktury na rynku obligacji w najbliższym czasie – musimy sobie zdać sprawę, że porozumienie handlowe między USA a Chinami nie pobudzi światowego wzrostu gospodarczego na kolejną dekadę. Pamiętajmy, że jesteśmy w później fazie cyklu koniunkturalnego, recesja jest bliżej niż dalej, a handlowy „rozejm” niewiele tutaj zmieni.

 

Czy możemy przyjąć, że to będzie być kolejny udany rok dla NN Obligacji, a wspomniany na początku scenariusz wzrostu notowań skarbowych instrumentów dłużnych - nadal obowiązuje?

Wojciech Górny: Dla NN Obligacji rok może być udany niezależnie od scenariusza, co udowodniliśmy w 2018 r. Powszechnie uważaliśmy, że będzie to okres słaby dla obligacji, inflacja w Polsce przyspieszy, a wraz z nią pojawi się presja na podwyżki stóp procentowych. Nic takiego się nie stało, a NN Obligacji i tak okazał się jednym z najlepszych funduszy dłużnych w Polsce.

 

Do funduszu płyną ostatnio setki milionów złotych netto miesięcznie. Takie napływy nie stanowią zagrożenia dla stopy zwrotu? Nie rozwadniają wyniku inwestycyjnego? Zanim kupicie papiery wartościowe za te miliony musi przecież upłynąć trochę czasu…

Tomasz Rabęda: Absolutnie nie. To jest płynny fundusz, bardzo duże transakcje realizujemy błyskawicznie. Jeżeli jakąś cześć aktywów, chcemy zainwestować na mniej płynnym rynku, robimy to za pośrednictwem instrumentów pochodnych.

 

Podsumowując – scenariusz zarysowany przez Was jesienią ubiegłego roku jest dalej w mocy. Polskie obligacje skarbowe będą drożeć, a fundusze w nie inwestujące – zarabiać?

Krzysztof Prus: W 2019 r obligacje jako klasa aktywów powinny pozostać atrakcyjne dla inwestorów. Warto jednak pamiętać, że jesteśmy już po pierwszej dynamicznej fali zwyżek, gwałtownie przerwanej reakcją rynków na zapowiedzi partii rządzącej. Mimo, że jesteśmy pozytywnie nastawieni do polskich skarbówek, nie widzimy w tej chwili potencjału do aż tak dynamicznego wzrostów notowań, jak pod koniec 2018 r.

Pozytywna niespodzianka, którą inwestorom sprawił Fed, w najbliższym czasie się nie powtórzy. Zresztą zauważmy, że obecnie panują spore rozbieżności w ocenie tego, co będzie robił Fed. Inwestorzy uważają, że w tym cyklu podwyżek stóp procentowych nie będzie. Ten łagodny scenariusz, pożądany z perspektywy rynków obligacji, jest już w cenach. Co innego sądzą jednak ekonomiści – ich zdaniem Fed będzie jeszcze podnosił stopy procentowe bo gospodarka w USA – mimo spowolnienia – jest w całkiem niezłej kondycji na tle innych krajów.

Tomasz Rabęda: Pamiętajmy, że Fed, choć już nie podnosi stóp procentowych, cały czas redukuje swój bilans (nie reinwestuje pieniędzy pochodzących z kuponów i wykupów obligacji o zapadających terminach). Europejski Bank Centralny również przestał skupować obligacje. Inwestorzy powszechnie oczekują, że EBC zrezygnuje z planów zaostrzania polityki pieniężnej, a nawet powróci do jej łagodzenia (np. kolejną rundą długoterminowych, niskooprocentowanych pożyczek udzielnych bankom komercyjnym - TLTRO). Prawda jest jednak taka, że o ile Fed zdążył podnieść stopy procentowe, o tyle w eurolandzie wciąż są one zerowe. W rezultacie siła oddziaływania niekonwencjonalnych narzędzi polityki pieniężnej jest teraz ograniczona. Biorąc pod uwagę, że mamy za sobą kilka bardzo udanych tygodni nie tylko dla obligacji, ale również dla akcji emerging markets, nie można wykluczyć, że teraz nastroje się pogorszą. Ważnym wydarzeniem, równoważącym wcześniej wspomniane czynniki, jest łagodna polityka pieniężna Ludowego Banku Chin.

 

Które argumenty przeważą?

Tomasz Rabęda: Sytuacja może się rozwinąć w dwóch kierunkach. Pierwszy – dane gospodarcze publikowane w nadchodzących miesiącach będą coraz gorsze, inwestorzy zaczną się coraz poważniej obawiać o recesję. W takim scenariuszu kapitał prawdopodobnie popłynie do USA – dolara i obligacji. Druga możliwość – światowe spowolnienie gospodarcze nie przerodzi się w nic poważniejszego. W takim układzie mogą zyskiwać aktywa uważane za bardziej ryzykowne – obligacje z rynków wschodzących, w tym z Polski, a nawet akcje.

 

Na który scenariusz stawiamy w NN Investment Partners TFI?

Tomasz Rabęda: Skłaniamy się raczej ku temu drugiemu, łagodniejszemu.

Warto przeczytać

Akcje amerykańskie mają jeszcze pole do wzrostów

Gospodarka USA nie przejawia oznak recesji, a tamtejsze spółki mogą wydawać się drogie, jednak są wy...

Thumbnail
Bartłomiej ChyłekDyrektor Zespołu Analiz

Tanie, przejrzyste rozwiązanie. Do tego promujące przyzwoitość na rynku kapitałowym

Rozmowa z Radosławem Sosną, zarządzającym NN Investment Partners TFI. W tym wywiadzie przeczytasz m....

Thumbnail
Radosław SosnaZarządzający Funduszami

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.