NN TFI Investment Partners
Notowania
 
Wstecz

Zostało kilka miesięcy, żeby zarobić na akcjach?

W przeszłości zdarzało się, że po odwróceniu krzywej, na akcjach amerykańskich można było jeszcze solidnie zarobić przez okres trwający do kilkunastu miesięcy.

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej
Podsumowanie: rynek obligacji wysłał pierwszy, na razie bardzo cichy sygnał ostrzegawczy rynkom akcji. Odwrócenie krzywej rentowności – wyższe oprocentowanie amerykańskich 3-miesięcznych papierów dłużnych niż 10-letnich – utrzymujące się przynajmniej parę miesięcy, jest sprawdzonym historycznie sygnałem bessy. Podobnie jak sięgające 40 proc. prawdopodobieństwo wystąpienia recesji liczone przez Fed. W przeszłości zdarzało się, że po odwróceniu krzywej, na akcjach amerykańskich można było jeszcze solidnie zarobić przez okres trwający do kilkunastu miesięcy.
Lektura na 3 minuty.
 

W newsletterze z maja ubiegłego roku, w tekście pt. „Sygnał do odwrotu dadzą obligacje” ostrzegaliśmy przed zjawiskiem, które w żargonie finansowym nazywa się odwróceniem krzywej rentowności. W praktyce jest to sytuacja, gdy oprocentowanie krótkoterminowych obligacji (trzymiesięcznych bonów skarbowych, obligacji dwuletnich) przekracza rentowność papierów dziesięcioletnich.

Dlaczego pisaliśmy już rok temu o czymś, co wydarzyło się dopiero w piątek 22 marca 2019 r., po raz pierwszy od ponad 11 lat?

W 2018 r. inwestorów martwił wzrost rentowności obligacji amerykańskich. Ich oprocentowanie przekroczyło 3 proc. i zdaniem niektórych analityków miało być sygnałem zwiastującym bessę. Perspektywa wyższych zysków z papierów dłużnych mogła skłonić globalny kapitał do przepłynięcia od akcji w kierunku obligacji. We wspomnianym tekście sprzed roku zwróciliśmy uwagę, że bardziej wiarygodnym sygnałem zwiastującym koniec hossy jest właśnie odwrócenie krzywej, a nie sam wzrost oprocentowania amerykańskich „skarbówek”.

 

O co tyle hałasu?

Odwrócenie krzywej jest na tyle wiarygodnym wskaźnikiem, że amerykańska Rezerwa Federalna (Fed) uwzględnia je w szacowaniu prawdopodobieństwa recesji.

Wbrew skomplikowanej nazwie to dość intuicyjny sygnał, mówiący o tym, że długoterminowe rynkowe stopy procentowe są niższe niż te krótkoterminowe. To znaczy, że w długim terminie rynek wycenia obniżki stóp procentowych (towarzyszą spowolnieniu/recesji), podczas gdy w krótkim okresie pozostają one stosunkowo wysokie (gospodarka jest rozgrzana i wymaga studzenia wysokimi stopami procentowymi). Oprocentowanie 3-letnich bonów dokładnie odzwierciedla stopy procentowe ustalane przez Fed, natomiast rentowność papierów 10-letnich w większym stopniu kształtuje rynek.

Z danych Fed (tu akurat Fed z Cleveland, ale analogiczne zestawienia publikują oddziały banku w innych amerykańskich miastach) wynika, że podczas gdy pod koniec lutego 2019 r. prawdopodobieństwo wystąpienia recesji za rok, wynosiło 30 proc., na koniec marca 2019 r., po zaledwie jednym dniu odwróconej krzywej, wzrosło do 33 proc.

Sięgając po analogie historyczne przekonamy się, że prawdopodobieństwo na takim poziomie jest już dość wysokie, choć jeszcze nie alarmujące. W marcu 2007 r. przekraczało 40 proc. Rok później amerykańska gospodarka była w recesji. W grudniu 2000 r. – ponad 46 proc., a w 2001 r. była recesja. W czerwcu 1989 r. – ponad 33 proc., rok później – recesja. Na początku 1979 r., rok przed recesją z 1980 r. prawdopodobieństwo sięgało 44-47 proc.

Wszystkie wymienione okresy i przypadające na nie prawdopodobieństwa były czasem odwróconej krzywej. Od lat 70-tych właściwie każda recesja w USA była poprzedzona odwróceniem krzywej implikującym ryzyko skurczenia gospodarki na poziomie mniej więcej 40 proc.

 

Nic dwa razy się nie zdarza… chyba, że krzywa zdecyduje inaczej

A skoro recesja, to i bessa. Choć zdarzały się bessy niepoprzedzone opisywanym sygnałem z rynku obligacji, takie jak „Czarny Poniedziałek” z października 1987 r., to – co do zasady – odwrócenie krzywej w przeszłości zapowiadało długotrwałe spadki na amerykańskiej giełdzie. W latach 2006-2007 upłynęło 14 miesięcy od odwrócenia krzywej do szczytu hossy w październiku 2007 r. Ale już na początku lat dwutysięcznych szczyt tzw. „bańki internetowej” przypadł na trzy miesiące przed odwróceniem krzywej, a wyraźne spadki zaczęły się dwa miesiące po odwróceniu. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych oprocentowanie papierów dziesięcioletnich spadło poniżej tych trzymiesięcznych 13 miesięcy przed początkiem rynku niedźwiedzia. Choć akurat wtedy zniżki okazały się łagodne na tle późniejszych bess.

Na podstawie tych przykładów widać, że odwrócenie krzywej towarzyszy recesji i załamaniu na amerykańskim rynku akcji, a przeważnie je poprzedza. Nie sposób jednak dokładnie stwierdzić o ile i jak głębokie okażą się spadki. Z całą pewnością rentowność krótkoterminowych papierów musi przewyższać oprocentowanie długoterminowych dłużej niż tylko jeden dzień, żebyśmy mogli mówić o sygnale ostrzegawczym.

Oczywiście prawidłowości zaobserwowane w przeszłości nie muszą się powtórzyć dzisiaj. Problem w tym, że wspomniane zjawiska mają charakter fundamentalny, a nie techniczny. Odwrócenie krzywej oznacza, że rynki finansowe zaczynają wyceniać obniżki stóp procentowych towarzyszące recesji. Z kolei kurczenie się gospodarki przekłada się na spadek zysków spółek i – w konsekwencji – bessę. Trudno polemizować z logiką tych zjawisk.

Na zakończenie warto odnotować, że rynek obligacji wysyła sygnał nie tylko akcjom, ale również samemu sobie. Zapowiedź recesji i towarzyszących jej obniżek stóp procentowych oznacza dobrą koniunkturę dla papierów dłużnych.

Warto przeczytać

Cztery i pół argumentu za polskimi akcjami

Rynek potwierdził naszą trafną diagnozę sprzed miesiąca. Tegoroczne spadki na warszawskiej giełdzie ...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Italia che fai?!

Partią, która samodzielnie, nie będąc członkiem żadnej koalicji, zdobyła największe poparcie Włochów...

Thumbnail
Jan MorbiatoMenedżer Komunikacji Inwestycyjnej

Jak możemy Ci pomóc ?

Aby się zarejestrować, wybierz produkt inwestycyjny dla siebie.