<iframe src="//www.googletagmanager.com/ns.html?id=GTM-TK4BMS" height="0" width="0" style="display:none;visibility:hidden"> Dobry moment na lekcję inwestowani
NN TFI Investment Partners
Notowania
 

Dobry moment na lekcję inwestowania

01.04.2020

Z tego tekstu dowiesz się:

- dlaczego bessa sprzyja długoterminowym i systematycznym inwestorom,
- jak dywersyfikacja przekłada się na stopy zwrotu,
- dlaczego warto określić swój horyzont inwestycyjny i pilnować go.

Lektura na 5 minut.

Na początek fragment jednego z naszych komentarzy do marcowych spadków na warszawskiej giełdzie. „Paradoksalnie można powiedzieć, że obecni i przyszli uczestnicy pracowniczych planów kapitałowych (PPK), są beneficjentami obecnej bessy. – Zaczynają gromadzić kapitał, kiedy polskie akcje, stanowiące trzon portfeli funduszy pod PPK, są rekordowo tanie. Z punktu widzenia osób, których horyzont inwestycyjny wynosi kilka-kilkanaście lat jest to bardzo komfortowa sytuacja – zwraca uwagę Marcin Szortyka, dyrektor zespołu zarządzania akcjami w NN Investment Partners TFI.”

Postanowiliśmy rozwinąć myśl Marcina na konkretnym przykładzie i przy okazji przypomnieć kilka podstawowych zasad, które warto przestrzegać przy inwestowaniu.

 

1. Regularne wpłaty

Dlaczego uczestnicy PPK oraz innych programów długoterminowych takich, jak pracownicze programy emerytalne (PPE), indywidualne konta emerytalne (IKE) czy indywidualne konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE), którzy rozpoczęli inwestycję w ostatnich miesiącach i mają przed sobą kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat inwestowania nie powinni się przejmować dzisiejszą sytuacją na giełdzie?

Wyobraźmy sobie, że rozpoczynamy inwestycję na początku lipca 2008 r. Właśnie wtedy poprzedni kryzys, którego symbolem stał się upadek banku Lehman Brothers, był mniej więcej w połowie. Spadki na giełdach trwały już w najlepsze – warszawski WIG runął o 40 proc., ale do końca brakowało im jeszcze sporo – w przypadku WIG kolejne 40 proc. Dzisiejsza sytuacja może być analogiczna – tylko w marcu światowe indeksy osunęły się o kilkadziesiąt procent, ale nie wiemy jak nisko jeszcze mogą upaść.

Załóżmy, że 10 lipca 2008 r. wpłacamy 100 zł do funduszu NN Akcji i 100 zł do funduszu NN Obligacji. Następnie, w okolicach 10. dnia każdego miesiąca dopłacamy kolejne 200 zł, po 100 zł do każdego funduszu i tak aż do 10 marca 2020 r. Nie przeprowadzamy tzw. rebalancingu portfela – przy okazji każdej wpłaty rezygnujemy z wyrównania proporcji w portfelu do wyjściowej struktury 50/50.

Stopa zwrotu z takiej inwestycji wyniosłaby 8 proc. według wycen z 20 marca 2020 r. Najbardziej aktualne wyceny jednostek uczestnictwa w chwili pisania tego tekstu pochodziły właśnie z tego dnia i uwzględniały głębokie marcowe spadki na giełdach.

 

Źródło: opracowanie własne.

 

Ta prosta analiza pokazuje, że zarobilibyśmy 8 proc., mimo, że inwestycja zaczęłaby się w trakcie głębokich spadków i skończyłaby się w trakcje głębokich spadków. Mówimy więc o zdecydowanie pechowym scenariuszu. Rozpoczęcie inwestycji na początku hossy i zakończenie jej blisko końca hossy przyniosłoby kilkakrotnie wyższą stopę zwrotu.

Bazujemy na funduszach NN Akcji i NN Obligacji dlatego, że 12 lat temu w naszej ofercie, ani w ofercie, żadnego innego polskiego TFI, nie było funduszy cyklu życia/zdefiniowanej daty, a więc takich, na których są oparte liczne długoterminowe produkty inwestycyjne, w tym te emerytalne.

Uprzedzając atak ze strony krytyków regularnych wpłat – to prawda, „jednorazowy strzał” często daje dużo wyższą stopę zwrotu niż systematyczne zakupy jednostek, ale:

a) trzeba mieć kapitał, żeby dokonać tej jednorazowej inwestycji. W naszym przykładzie wystarczy 200 zł miesięcznie, aby po 12 latach dojść do 30 360 zł. Przez lata wartość wszystkich wpłat zsumuje się do 28 200 zł, reszta to zysk z inwestycji. Jeżeli ktoś miałby te 28 200 zł 12 lat temu, dziś jego stopa zwrotu byłaby wyższa niż osoby wpłacającej do funduszy 200 zł co miesiąc. Ale to tak, jakbyśmy porównywali kogoś, kto na starcie ma 0 zł i silne postanowienie odkładania 200 zł miesięcznie z kimś, kto na dobry początek już ma 28 200 zł,

b) jednorazowa inwestycja przynosi lepszy wynik niż systematyczne wpłaty, gdy rozpoczynamy ją blisko „dołka” spadków. Jeśli jednak zaczynamy na „górce”, czyli w szczytowym momencie notowań zaraz przed rozpoczęciem bessy – pojedyncza duża wpłata daje gorsze rezultaty niż wiele drobnych wpłat. Trafienie „dołka” lub „górki” jest sztuką, która udaje się nielicznym inwestorom zawodowym nie mówiąc już o amatorach. Lepiej nie próbować i na wszelki wypadek zdecydować się na rozwiązanie, które – gdyby miało się okazać, że spora część spadków jeszcze przed nami – daje lepsze efekty.

 

2. Dywersyfikacja

Do naszego prostego przykładu wykorzystaliśmy dwa fundusze. To za mało, żeby nazwać portfel dobrze zdywersyfikowanym, ale wystarczająco dużo, żeby dobitnie przedstawić skuteczność dywersyfikacji.

Wielu doświadczonych inwestorów zadaje sobie dziś pytanie, czy po ostatnim załamaniu notowań akcje są już tak tanie, że warto je kupować. Podobnie było w 2008 r.

Załóżmy, że w połowie 2008 r., po kilkudziesięcioprocentowych spadkach, dochodzimy do wniosku, że jest już tanio. Nie wiemy, że przed nami kolejne kilkadziesiąt procent spadków, ale też nie zakładamy, że to już koniec. Decydujemy się więc na tzw. „stopniową akumulację”, czyli regularne wpłaty. Wybieramy fundusz NN Akcji i 10 lipca 2008 r. wpłacamy do niego 200 zł i tak dalej, każdego 10. dnia miesiąca, aż do 10 marca 2020 r. Dziś – po kilku mniejszych i dwóch potężnych korektach - bylibyśmy… 14 proc. na minusie.

Jeżeli inwestycję 200 zł miesięcznie podzielilibyśmy po równo między NN Akcji i NN Obligacji dziś – jak policzyliśmy w poprzednim przykładzie – bylibyśmy 8 proc. na plusie.

Bez dywersyfikacji – strata. Z dywersyfikacją – zysk. Różnica 22 pkt proc. Nic dodać, nic ująć – zawsze warto mieć więcej niż jedną klasę aktywów w portfelu.

W kontekście PPK o tę dywersyfikację zadbał ustawodawca – fundusze zdefiniowanej daty inwestują zarówno w polskie jak i zagraniczne akcje, w obligacje skarbowe i korporacyjne. Podobnie szeroko zdywersyfikowane są NN Perspektywa - pierwsze fundusze cyklu życia w Polsce, dostępne w ramach innych rozwiązań służących długoterminowemu inwestowaniu.

 

3. Horyzont inwestycyjny

A skoro już mowa o długoterminowym inwestowaniu – strategia funduszy zdefiniowanej daty, na których są oparte PPK i inne produkty emerytalne, przewiduje zmianę struktury portfela wraz z upływem czasu. Kiedy do końca inwestycji zostało jeszcze wiele lat ryzykowne, ale i potencjalnie bardziej zyskowne aktywa, takie jak akcje - mają duży udział w portfelach funduszy. Z upływem lat akcje zajmują coraz mniejszą część portfela, a coraz większy udział zyskują obligacje i inne mało ryzykowne instrumenty finansowe. Dzięki temu, gdy przychodzi termin wypłaty oszczędności z funduszu, gwałtowne załamanie koniunktury na rynkach finansowych nie wpływa negatywnie na wartość inwestycji.

Wróćmy do przykładu z dwoma funduszami. Przyjmijmy, że nasz horyzont inwestycyjny wynosi niecałe 12 lat – od 10 lipca 2008 r. do 20 marca 2020 r. Gdy za nami mniej więcej dwie trzecie inwestycji – w tym przypadku niecałe osiem lat, zmieniamy konstrukcję portfela – tego, co do tej pory zgromadziliśmy oraz proporcję nowych wpłat. Przyjmijmy, że 25 proc. kapitału przeznaczmy na NN Akcji i 75 proc. na NN Obligacji. Nowe wpłaty od marca 2016 r. również dzielimy w tych proporcjach – 50 zł trafia do NN Akcji i 150 zł do NN Obligacji.

Efekt? Stopa zwrotu z inwestycji wyniosłaby 16 proc. a więc dwa razy więcej niż w przypadku portfela o stałych proporcjach 50/50. Zmieniając strukturę inwestycji na bardziej defensywną kilka lat przed jej zakończeniem – więcej obligacji i mniej akcji – ograniczylibyśmy negatywny wpływ ostatnich spadków na nasze pieniądze.

Jeszcze jeden przykład na zilustrowanie tej zasady. Weźmy fundusze NN Perspektywa – pierwsze fundusze cyklu życia w Polsce, działające od 20 marca 2012 r. Sprawdźmy co w ostatnich dniach stało się z ich stopami zwrotu. Ich strategia jest podobna do polityki inwestycyjnej funduszy NN Emerytura, które utworzyliśmy specjalnie pod PPK.

NN Perspektywa 2020, a więc fundusz, dla osób, które właśnie w bieżącym roku chciały wyjść z inwestycji, w miesiącu zakończonym 20 marca stracił 2,2 proc. Od uruchomienia 20 marca 2012 r. wciąż jest 27,5 proc. na plusie. NN Perspektywa 2045 – fundusz dla osób chcących inwestować jeszcze przez 25 lat, w ostatnim miesiącu stracił 14,5 proc., a od startu w marcu 2012 r. jego zysk przekracza 11 proc.

Źródło: opracowanie własne.

 

NN Perspektywa 2020, dzięki dużemu udziałowi bezpiecznych instrumentów w portfelu, zachował zysk wypracowany we wcześniejszych latach. Z kolei NN Perspektywa 2045 ma jeszcze 25 lat na odrobienie tych ostatnich strat, w czym może pomóc istotny udział ryzykownych inwestycji w aktywach.

Analogicznie, w razie wystąpienia podobnego krachu w 2045 r., NN Perspektywa 2045 z dużym prawdopodobieństwem straciłby nie kilkanaście proc., tylko znacznie mniej. Zachowałby się dokładnie tak, jak NN Perspektywa 2020 w okresie tegorocznych turbulencji.

Jan Morbiato

Jan Morbiato

Menedżer Komunikacji Inwestycyjnej

W sekcji „Finanse po godzinach” otwieramy przed Tobą świat finansów. Nie używamy tutaj trudnego języka, ponieważ staramy się, by nasze treści były zrozumiałe dla każdego – nie tylko dla znawców. Nad treściami czuwa zespół specjalistów – od ekspertów, poprzez autorów i blogerów, aż po redaktorów. Wspólnie staramy się, żeby każdy wpis i każdy artykuł był po brzegi wypełniony użytecznymi informacjami.