Nadmierny konsumpcjonizm – sprawdź, czy wpadłeś w pułapkę naszych czasów

#dobrynawyk – kupuj świadomie!

03.04.2017

35% Polaków przyznaje się do tego, że marnuje żywność. 21% z nich wyrzuca jedzenie, bo zrobiło za duże zakupy. Rocznie marnuje się w naszym kraju aż 9 mln ton jedzenia, z czego 2 tony pochodzą z gospodarstw domowych[1]. Nie trzeba podkreślać, że w ten sposób tracimy pieniądze, jednak niewielu może zdawać sobie jeszcze sprawę z tego, że wyrzucanie jedzenia oznacza również marnowanie energii i wody.

 

Jako zapalony kolekcjoner muzycznych albumów (kiedyś to były kaseciaki, potem „cedeki”, a dziś wracam do esencji – płyt winylowych) znam doskonale ten stan umysłu, kiedy po prostu musisz coś mieć. Oprócz tych rzadkich przypadków, kiedy przekuwamy swoje hobby w opłacalny zawód i żyjemy de facto dzięki temu, że sprawiamy sobie przyjemność, łatwo po prostu przegiąć z gromadzeniem rzeczy. Tylko jak nie chcieć na każdym kroku czegoś nowego, skoro już za chwilę trafi na półki nowy iPhone, a banery krzyczą do Ciebie o takich wyprzedażach, że głowa mała? – no nigdy nie kupisz sobie tańszych butów! Tylko zadaj sobie jedno pytanie – czy na pewno ich potrzebujesz? Wiedza, którą osiągniesz na temat konsumpcjonizmu da Ci świadomość i pomoże znaleźć jeden z wielu sposobów na to, jak oszczędzać pieniądze i wdrażać system planowania finansowego.

 

Konsumpcjonizm – co to jest i jak to działa?

Styl życia związany silnie z czasami, w których żyjemy, przejawia się głównie w tym, że otaczamy się rzeczami i to na nich budujemy swoją tożsamość. Upraszczając: jeśli mamy najnowszy telefon, oznacza to, że jesteśmy fajni. Pytanie brzmi: kiedy kończy się realna potrzeba kupienia czegoś, a zaczyna nadmierny konsumpcjonizm? Jeśli zbyt często ulegasz temu, co mówi Ci świat, że powinieneś mieć (i wtedy na pewno będziesz się dobrze czuć), a Twoje półki uginają się od rzeczy, których używasz naprawdę sporadycznie, a lodówka od tych, których nigdy nie zjesz i wylądują w koszu, możesz zacząć się zastanawiać. Jeśli zbyt często stawiasz wygodę nad finanse i nigdy nie zastanawiasz się nad tym, że realną wartość ma również Twój czas i jakość tego, jak go spędzasz, możesz mieć problem. Ale nie martw się, nie jesteś sam i tak naprawdę jesteś ofiarą naszych czasów. To one bowiem w znacznej mierze tworzą morze Twoich potrzeb.

Do freeganów mi daleko (to taka społeczność, która stara się żywić wyłącznie tym, co wyrzucają inni) i alterglobalistą też bym się nie nazwał, jednak bliskie mi są pewne filozofie, szczególnie że należą do ludzi, których część świata podziwia. Zygmunt Bauman, Naomi Klein czy Erich Fromm to znani krytycy konsumpcjonizmu, ale z pewnością najbardziej może przemówić do Ciebie Bill Gates, jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Pomimo tego, że jest człowiekiem silnie zakorzenionym w systemie kapitalistycznym i stworzył potężną firmę informatyczną, która niejako przyczynia się do konsumpcjonizmu, chce być widziany przede wszystkim jako filantrop, który wiedzie proste życie i zachęca do tego innych. Dlaczego przywołuję tutaj postać Billa Gatesa? Dla mnie to doskonały przykład na to, jak odrzucenie konsumpcjonistycznego stylu życia łączy się z mnożeniem bogactw. Zdziwiony? Zaraz Ci to wyjaśnię.

 

Okrutny hedonizm materialny, czyli jak wpadłeś w konsumpcyjny styl życia

Znasz zapewne ten stan, który ogarnia Cię, gdy dostajesz wypłatę, a po drodze z pracy dowiadujesz się, że tu dostaniesz to za -50%, tu za -30%, a tam cena sięga już w ogóle dna bo „tniemy ceny”, masz czas tylko do 21:00, smartfon piszczy, że popularny sklep internetowy przyśle Ci byleco za darmo, a Ty rozglądasz się i widzisz, że ten ma takie buty, tamta taką torbę, ci jadą takim autem, a wygięta modelka podpowiada Ci, że Twoja dziewczyna też będzie tak wyglądać, jeśli kupisz jej taką właśnie bieliznę. Przytłaczające uczucie, prawda? Affluenza to zaraźliwy stan bliski obsesji, związany z pragnieniem posiadania coraz większej ilości dóbr materialnych znamy i ja, i Ty. Ogarnia nas w okresach wyprzedażowych, przed świętami i często wtedy, gdy (niestety) mamy za dużo pieniędzy na koncie lub przy sobie. Dlatego planowanie finansowe może Ci pomóc.

Lubię wygody, to chyba rzecz ludzka. Ty też je lubisz. Człowiek dąży do tego, aby życie stawało się coraz łatwiejsze i przyjemniejsze – oczywiście nie ma nic w tym złego. Niestety jednak, podczas gdy my pijemy kawę ze Starbucksa, mając na sobie nowiutkie Nike’i, gdzieś tam pod drugiej stronie świata panuje skrajna bieda i ten, kto uprawia kawowce czy wyrabia sneakersy zarabia tyle co nic, a często właściwie staje się doskonałym przykładem współczesnego wymiaru niewolnictwa. Ty wyrzucasz wciąż jeszcze dobre ubrania, zastępując je nowymi, a Twój portfel/budżet/konto oszczędnościowe często zieje pustkami. Żyjesz wedle przykazania nowego stylu życia: „jak mam, to sobie nie żałuję”. Prowadzi to jednak donikąd, bo nie zabezpieczasz swojej przyszłości i nie tworzysz lepszego świata dla swoich dzieci.

To wszystko, czym się otaczasz szybko traci na wartości, starzeje się, psuje – może tego nie wiesz, ale często wybierasz to, co tylko z zewnątrz zdaje się być dobre (markowe, ładne, drogie), jednak w rzeczywistości jest stworzone z myślą o tym, by jak najszybciej zostało wymienione na nowy model. Rozwijający się, kapitalistyczny świat, który otacza Cię i bombarduje reklamą nie ułatwia Ci świadomego życia, podejmowania spokojnych decyzji i myślenia nad tym, jakie naprawdę musisz spełnić potrzeby, aby być szczęśliwy. Jeśli jednak społeczna odpowiedzialność i przyszłość świata Cię nie interesują, to pomyśl jeszcze o tym, że prawdopodobnie nigdy nie będziesz bogaty, jeśli nie nauczysz się jak oszczędzać pieniądze. A w głównej mierze zrobisz to poprzez walkę z konsumpcjonizmem.

 

Planowanie finansowe – co dobrego wniesie do Twojego życia?

Polowanie na okazje nie musi wcale być złe, ale jeśli zamienisz je na planowanie finansowe, może być jeszcze lepiej. Umówmy się, naprawdę nie ma żadnej tragedii w tym, że chcesz otaczać się ładnymi rzeczami, gorzej jednak, gdy żyjesz od wypłaty do wypłaty i w ogóle nie oszczędzasz. Jeśli wcale nie jest Ci z tym dobrze, możesz być zwykłą ofiarą konsumpcjonizmu, jakich wiele w naszym świecie. Mnie też nikt nie nauczył, jak oszczędzać pieniądze, ani tego, że 90% z tego, co wydaje mi się, że jest moją potrzebą naprawdę mogę sobie podarować. Ewentualnie zastąpić czymś tańszym/bardziej fair/mniej godzącym w ludzkie prawa czy krajową i światową gospodarkę/lepszym dla środowiska/pozwalającym sensowniej zabezpieczyć świat dla mojego potomka.

Być może nie masz jeszcze dzieci, ja jednak najwięcej nauczyłem się, gdy stanąłem przed bojowym zadaniem bycia ojcem. To dla Helenki i Hani chcę być lepszy. I to dla nich oraz mojej żony chcę zabezpieczyć naszą przyszłość, nie licząc na to, że ktoś zrobi to za mnie albo dobre państwo samo da. Po latach spędzonych na dogadzaniu sobie i wydawaniu pieniędzy na tzw. „fiubździu”, nauczyłem się żyć bez nieistotnych, a kosztownych rzeczy. Wolę raz na 3 lata kupić drogie, ale dobre buty, niż zmieniać je co roku – to podstawowa inwestycja, którą możesz łatwo wdrożyć. Ale przede wszystkim należy ustalić priorytety i zastanowić się nad tym, jakie się ma potrzeby. Wedle raportów GUS-u (np. „Sytuacja gospodarstw domowych w 2015 r. w świetle wyników badań budżetów gospodarstw domowych” - źródło), w Polsce wciąż wydaje się więcej, niż się zarabia.

Planowanie finansowe i walka z nadmiernym konsumpcjonizmem to pośredni sposób na bogacenie się. I mówię to na swoim przykładzie. Jeśli naprawdę czegoś potrzebuję, to najpierw orientuję się, jak mogę zdobyć to najmniejszym kosztem. Ja osobiście uwielbiam unikać nadmiernych wydatków, a przez to – zyskiwać. Jeśli dam radę ominąć konieczności zakupu jakiegoś produktu (którego jednak potrzebuję), dostaję go taniej albo zastępuję przedmiotem używanym lub pozyskanym za darmo z innych źródeł (czasami wystarczy, że pożyczę na czas, gdy jest mi to potrzebne), to nie tracąc – zyskuję.

 

Świadome kupowanie, czyli jak walczyć z konsumpcjonizmem?

Oto kilka kroków walki z konsumpcjonizmem, które przybliży Cię do planowania finansowego i wiedzy, jak oszczędzać pieniądze:

1.     Myśl o pieniądzach – planuj, obliczaj i kupuj wirtualnie – to taki mój autorski sposób na to, aby osiągnąć świadomość finansową. Z badań wynika, że tylko dla 28,5% Polaków znaczenie wartości pieniędzy w życiu jest bardzo duże (źródło), co oznacza, że nie kojarzą oni swojego stanu finansowego ze zdrowiem, czasem, poczuciem stabilizacji czy szczęściem rodzinnym. Powinieneś trzymać rękę na pulsie swoich przychodów i wydatków, bo zbyt często zdarza się, że im więcej pieniędzy masz, tym więcej wydajesz. Z czego to wynika? Między innymi tego, że ich nie szanujesz i nie uważasz, że lepiej mieć je, niż nową rzecz. I nie jesteś w tym zbytnio oryginalny. Tak działa mechanizm konsumpcjonizmu.

Dlatego namawiam Cię do świadomości finansowej. Zapisuj to, ile masz pieniędzy, potem odejmij od nich swoje comiesięczne opłaty oraz wydatki, które przeznaczasz na życie, a kiedy już zostanie Ci „kieszonkowe” zastanów się, co byś naprawdę chciał z tymi pieniędzmi zrobić. Może część z nich przeznaczysz na fundusz emerytalny, przelejesz na konto oszczędnościowe, zainwestujesz? Zamiast tego, wydaj je wirtualnie (w wyobraźni) na codzienną kawę i batonik, obiady na mieście, nieprzemyślane zakupy spożywcze, niepotrzebne Ci wcale chwilowe przyjemności, roztapiające sukcesywnie domowy budżet.

2.     Stwórz własną piramidę potrzeb – zastanów się nad tym, co jest dla Ciebie naprawdę ważne. Czy zależy Ci na tym, aby stworzyć sobie godną przyszłość? Na tym, żeby zabezpieczyć rodzinę? Na tym, aby uzbierać pieniądze na mieszkanie, samochód, wakacje? Nie rozdrabniaj się, nie żyj wyłącznie chwilą, przedkładaj cel nad chwilową przyjemność. Kiedy pomyślisz znowu, że chciałbyś coś mieć, zastanów się, czy to naprawdę Twoja potrzeba, czy wynik oglądania telewizji lub przeglądania Internetu.

3.     Zastanawiaj się skąd się biorą rzeczy – może łatwiej będzie Ci żyć bez nadmiernego kupowania czy inwestowania w niewłaściwy towar, jeśli dowiesz się, jak powstał, ile kosztowała jego produkcja, gdzie i przez kogo został wykonany, jakie materiały zostały zastosowane, itd., itp. Możesz ograniczyć kupowanie produktów określonych marek, co może sprawić, że staniesz się bardziej świadomym konsumentem – poznasz lokalne wyroby, tańsze i często lepsze alternatywy, dowiesz się o niektórych ściemach sprzedażowych (jak np. to, że powinieneś mieć inny krem do każdej części ciała). Mniej znaczy więcej. Możesz zainwestować w swoje zdrowie, co znacznie obniży koszty przyszłego leczenia (i płacenia za usługę, i za leki).

4.     Tnij koszty, nie bądź leniwy! – wiem, że to może nie być łatwe, ale warto wyjść czasami ze strefy swojego komfortu, po to żeby żyło Ci się lepiej przez całe życie, a nie tylko przez tę daną chwilę. Drobne kroki pozwolą Ci zaoszczędzić naprawdę sporo. Nie kupuj wyłącznie w sklepie osiedlowym, tylko dlatego, że jest blisko. Nie zamawiaj obiadu z knajpy, tylko dlatego, że nie chciało Ci się przygotować niczego w domu. Nie przepłacaj za coś, co możesz kupić taniej. Jeśli możesz iść pieszo lub dostać się gdzieś taniej niż samochodem, zrób to. To nie tylko sposób na to, jak oszczędzić pieniądze, ale i na to, jak stać się zdrowszym, a nawet pomóc dbać o planetę.

Jeśli nie masz, to nie wydawaj – to być może najważniejsza kwestia. Z badań wynika, że wciąż wydajemy większość swoich zarobków. Wyrzuć kartę kredytową. Nie zapożyczaj się, bo musisz coś mieć czy zrobić (zadaj sobie pytanie, czy naprawdę musisz, pomyśl o innych możliwościach), nie żyj na kreskę, nie myśl o tym, że oddasz w przyszłym miesiącu, bo wtedy będziesz miał. Tak nakręca się spirala zadłużenia. Planowanie finansowe powinno dotyczyć tylko tych pieniędzy, które naprawdę posiadasz. Licz to, czym naprawdę dysponujesz
Marcin Szortyka

Martin Harmony

Autor bloga ta.to&tamto

Martin Harmony – ojciec Heleny oraz mąż Katarzyny, z którą prowadzą blog ta.to&tamto. Martin to człowiek-instytucja – jest bardzo mocno zaangażowany w przemysł muzyczny, prowadzi własną wytwórnię, a przy okazji zajmuje się produkcją muzyczną. Ta, jak sam twierdzi, pomaga mu wyrazić siebie.