<iframe src="//www.googletagmanager.com/ns.html?id=GTM-TK4BMS" height="0" width="0" style="display:none;visibility:hidden"> Podcast #2: Co dwie głowy, to nie jedna - rola analityków w TFI
NN TFI Investment Partners
Notowania
 

Podcast #2: Co dwie głowy, to nie jedna - rola analityków w TFI

Posłuchaj odcinek


 

Inne platformy:

 

24.05.2019

Zapis rozmowy z Patrykiem Olszanowskim

Dzień dobry,

Jan Morbiato NN Investment Partners TFI. To jest nasz drugi podcast poświęcony finansom osobistym, z cyklu „Finanse po godzinach”.  Dzisiaj do rozmowy zaprosiłem Patryka Olszanowskiego - analityka NN Investment Partners TFI. Zaprosiłem Patryka, ponieważ wiem, jak bardzo lubi swoją pracę i jak to bywa z osobami, które lubią swoją pracę, potrafi on o niej również ciekawie opowiadać.
Dzisiaj poproszę Patryka, żeby opowiedział m.in., na czym polega praca analityka w TFI, co praca analityków wnosi do TFI, jaki ma wpływ na stopy zwrotów funduszy inwestycyjnych. Porozmawiamy także o tym, jaki wpływ na stopy zwrotów funduszy inwestycyjnych potencjalnie może odgrywać pogoda.
Zapraszam.
 

J: Jest już ze mną Patryk Olszanowski. Cześć Patryk.

 

P: Witam, dzień dobry.

 

J: Kiedy myślę o tym, co nas wyróżnia jako firmę, to przychodzi mi do głowy inwestowanie odpowiedzialne społecznie, środowiskowo, ale również nasz proces inwestycyjny oraz fakt, że posiadamy własny zespół analityczny. Skład jest dosyć rozbudowany, bo jest Was sześcioro.

 

P: Tak, dokładnie. Doszła nowa osoba i jest nas teraz sześcioro. Staramy się poszerzać nasz zespół, żeby w jeszcze większym stopniu móc zająć się spółkami i przedstawiać naszym zarządzającym jeszcze lepsze rekomendacje.

 

J: To jest raczej nietypowe, tzn. nie jest to tak powszechne, aby TFI miało własne zespoły analityczne i jeszcze tak rozbudowane, jak nasz. Wytłumacz, proszę nam, czym się różni praca analityka od pracy zarządzającego w TFI?

 

P: Głowna różnica dotyczy tego, kto jest odpowiedzialny za ostateczną decyzję. Tę ostateczną decyzję podejmuje zarządzający. Natomiast praca analityka jest o wiele bardziej, jak sama nazwa wskazuje, analityczna pod względem tego, jak patrzymy, na spółki. Naszym głównym zadaniem jest doradzenie zarządzającym, jakie spółki powinni kupić, a jakie sprzedać, jeśli takowe posiadają w portfelu. To zarządzający musi podjąć tę ostateczną decyzję, która może być zbieżna z naszymi rekomendacjami lub odmienna, co również ma miejsce.

 

J: Czy często się zdarza taka sytuacja?

 

P: Może nie często, to zależy od zarządzającego. Niektórzy są bardziej przywiązani do swoich pozycji, inni mniej. Jednak jeśli chodzi o samą dyskusję w zespole, która bywa również bardzo ożywiona, to uważam, że taka sytuacja jest bardzo pozytywna i cenna dla końcowego wyniku. Stanowi również swego rodzaju platformę do wzajemnego challengowania. Każdy
z nas stara się nieco odmiennie spojrzeć na daną spółkę, co rzuca nowe światło i pokazuje inną perspektywę inwestycyjną. Muszę przyznać, że to bardzo dobrze działa, często się zdarza, że mamy odmienne zdania w zespole na temat spółek, ale udaje nam się w miarę skutecznie prowadzić dyskusję, której owocem są ciekawe konkluzje, co w ostateczności pozwala wypracować wspólną opinię dotyczącą danej spółki.

 

J: Wyjaśnij, proszę, dlaczego zarządzający sami nie wykonują tej pracy analitycznej? Co nam daje to, że ktoś jest odpowiedzialny za przygotowanie „wsadu analitycznego”, a ktoś inny za podjęcie decyzji?

 

P: Zarządzający nie ma aż takich dużych zasobów czasowych, aby móc tak szeroko wszystkie spółki rozpatrywać, analizować pod tak wieloma względami. Dzięki temu, że nasz zespół liczy sześciu analityków, jesteśmy w stanie pokryć aż 11 sektorów i w tym sektorze pokrywamy często ponad 50 spółek. Pozwala nam to przyjrzeć się bardzo szeroko spółkom nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Zarządzający nie byłby w stanie sam tak dogłębnie te spółki pokryć i dodatkowo nie miałby możliwości śledzić na bieżąco, co się w tych spółkach dzieje. Musiałby bazować na raportach analityków z domów maklerskich. Analitycy ci, owszem pokrywają te spółki równie dogłębnie, jak i my, z tym że oni wydają notki – zmiany rekomendacyjne raz na jakiś czas, często raz na kwartał. A my jesteśmy w stanie przygotować rekomendację ad hoc, na bieżąco opracować opinię, a to de facto determinuje możliwość podjęcia dużo szybszej decyzji u zarządzającego. Dzięki temu jesteśmy w stanie wyprzedzić dużą część rynku, czyli tych, którzy bazują na analizach z domów maklerskich.

 

J: Czy dobrze zatem rozumiem, że dzięki temu wielostronnemu pokryciu analitycznemu, macie też szansę znaleźć spółkę, której rynek nie zauważy, bo albo nie jest pokryta, albo jest słabo pokryta? Jak to wygląda? Czy jest szansa znaleźć perełkę, która umknęła szerokiemu rynkowi?

 

P: Staramy się to robić na bieżąco. Szczególnie, jeśli chodzi o Polskę, gdzie nie wszystkie TFI dysponują tak dużym zespołem analitycznym, co przekłada się na brak możliwości lub ograniczenie możliwości znalezienia spółki „perełki”. Ponadto mamy możliwość przyjrzenia się spółkom zagranicznym, w przeciwieństwie do innych TFI w Polsce, które w dalszym ciągu skupione są głównie na rynku lokalnym. A rynek zagraniczny ma duży potencjał, znajdują się tam spółki większe i mniejsze, i jest więcej możliwości znalezienia właśnie takiej „perełki”.

 

J: Opisz, proszę, jak w praktyce wygląda Twoja praca - taki przykładowy dzień. Co robisz? Czytasz sprawozdania finansowe? Chodzisz na konferencje? Co oznacza pokrycie spółki?

 

P: Powiem tak, dzień analityka jest bardzo dynamiczny i zróżnicowany. Czasami mówię, że analityk czuje się jak na przyspieszonej autostradzie – nudy nie ma! Dzień zaczynamy od przeczytania wszystkich informacji, które spłynęły ze spółek, często po sesji z dnia poprzedniego, a także w dniu bieżącym. Pierwsze, co robię po przebudzeniu, to sprawdzam maile z tymi informacjami i jeszcze zanim dotrę do pracy, myślę już nad rekomendacjami dla zarządzających – czy kupić spółkę, czy może powinniśmy sprzedać spółkę? Zastanawiam się, jak przetworzyć informacje, które otrzymałem. Należy pamiętać, że sama informacja to jest jedna kwestia, ale równie istotne jest to, jak my przetworzymy, podamy tę informację. Warto podkreślić, że często na rynku rozumienie i opinie dotyczące jednej informacji, są różne.

 

J: Czy możesz podać przykład takich odmiennych interpretacji tej samej informacji?

 

P: Często spółki podają informacje odnośnie wyników, a wraz z nimi prognozy dotyczące całego kwartału. Różnica często polega na tym, na czym ktoś się skupia. Przy interpretacji można np. kłaść nacisk na słaby wyniku spółki, można też skupić się na prognozie i myśleć o tym, co się wydarzy w kolejnym kwartale. Naszym zadaniem jest spróbować wyważyć tę informację i przewidzieć, jak rynek na nią zareaguje, jak ja przetrawi i jak spółka poradzi sobie z odbiorem rynku i wykorzystać dobry moment na reakcję.

 

J: Powiedziałeś już o interpretacji informacji jako istotnym elemencie Twojej pracy, co jeszcze się na nią składa?

 

P: Często spotykamy się z przedstawicielami, zarządami spółek, chociażby na konferencjach inwestorskich, które są bardzo dobrym miejscem na zdobycie wiedzy o spółkach. Często pytamy przedstawicieli o plany, jaki jest biznes spółki, strategię inwestycyjną, potencjalne próby wejścia w nowe gałęzie przemysłu itp.
Kolejnym istotnym elementem, o którym już wspominałeś, są sprawozdania finansowe. Jesteśmy fundamentalnymi inwestorami, dlatego badanie sprawozdań, przyglądanie się nim, jest tak naprawdę niezwykle istotne, dlatego, że daje możliwość zweryfikowania czy to, co mówią przedstawiciel spółki, ma swoje odzwierciedlenie w sprawozdaniu. Pamiętajmy, że na koniec dnia, to właśnie dane zawarte w sprawozdaniu finansowym determinują wartość, którą my staramy się wydobyć, stosując m.in. analizę fundamentalną, opierając się na DCF-ie.

 

J: Co to jest DCF?

 

P: Jest to narzędzie, które pozwala nam zaprognozować wartość finansową spółki na bazie przepływów pieniężnych. Jak to robimy? Mówiąc krótko i bardzo kondensując wiedzę – bierzemy pod uwagę wynik spółki oraz to jakie spółka będzie miała nakłady inwestycyjne
i jaki będzie musiała ponieść wydatki związane z działalnością finansową. Staramy się zaprognozować tzw. free cash flow, czyli to, co spółka będzie w stanie wygenerować
z własnego biznesu. Często zdarza się tak, że spółki robią bardzo dobry wynik finansowy netto, czyli zysk operacyjny, ale okazuje się, że tego free cash flow nie ma. Dlaczego?  Ponieważ spółka musiała wydać pieniądze na jeden czy drugi projekt inwestycyjny i tej gotówki, która na koniec może być wypłacona dla inwestorów w postaci dywidendy, nie ma. W takim narzędziu jak DCF tego typu spółki mają niższą wartość.

 

J: Chciałbym się zapytać o pokrycie sektorowe. Czy to się jakoś rotuje, zmieniacie się tym? Czy raczej przez lata ktoś zajmuje się jedną branżą?

 

P: U nas w zespole występuje rotacja sektorowa. Wydaje mi się, że jest to coś niezwykle unikatowego i cennego, bo szczerze mówiąc, nie spotkałem się z tym, aby analitycy pokrywali różne sektory. Raczej jest tak, że analityk jest przywiązany do danego sektora i zajmuje się nim przez większość czasu. U nas jest to pomyślane bardzo mądrze, ponieważ jest rotacja, ale nie zbyt częsta. Odbywa się co 2 lata, tak, żeby analityk mógł też dogłębnie poznać sektor. Niezwykle cenne przy rotacji, jest to, że jesteśmy w stanie spojrzeć na działania spółki nie tylko przez pryzmat jednego sektora, ale wielu. Zatem analityk, który pokrywał kilka sektorów, ma bardziej interdyscyplinarne spojrzenie na rynek i to pozwala uniknąć zbyt wąskiej, punktowej percepcji. Daje możliwość interpretacji działań spółki z różnych sektorów.

 

J: A jakimi sektorami teraz Ty się zajmujesz?

 

P: Ja obecnie zajmuję się energetyką oraz surowcami i chemią, zatem sektory powiedziałbym ważne dla Polskiej giełdy. Stanowią ok. 10% benchmarku, WIG-u. Są to tez sektory, w których bardzo dużą rolę odgrywa polityka oraz działania na arenie międzynarodowej, szczególnie
w kwestii surowców czy chemii, która jest uzależniona od cen matali.


J: Czym się różni analiza spółki chemicznej od analizy spółki producenta gier?

 

P: Powiem tak, w teorii za dużej różnicy nie ma, staramy się wyceniać spółki za pomocą tych samych narzędzi, czyli DCF, czy analizy porównawczej. Natomiast w praktyce możemy zobaczyć, że kursy tych spółek zachowują się inaczej. Spółka producenta gier będzie na bieżąco reagować na to, jakie są informacje dotyczące nowej gry, która ma wejść na rynek. Przy ocenie spółki musimy uwzględnić nie tylko kwestię tego, ile jest warta fundamentalnie, ale trzeba pamiętać, że na jej wartość wpływają również krótkoterminowe informacje, dotyczące tego, ile spółka postanawia wydać na produkcję oraz data wydania. Daty premier gier są niezwykle istotne, często inwestorzy grają pod te daty – starają się obstawić, jaki będzie odbiór gry, co nie do końca się sprawdza.
W przypadku energetyki istotną rolę odgrywa polityka, np. po przemówieniu ministra dotyczącym planów związanych z wytwarzaniem energii elektrycznej, strukturą rynku i sugestią inwestycji np. w elektrownie jądrowe i to wszystko wpływa na to, co się dzieje na giełdzie.
Zatem przede wszystkim fundamenty. Zawsze bierzemy je przy wycenie i staramy się taką wycenę docelową stworzyć dla każdej spółki. Mamy jednak świadomość, że inne czynniki rynkowe również wpływają na wartość spółki.

 

J: Dziękuję za rozmowę.